Radny z Hagi chciał zabić premiera? Paranoja czy faktyczny spisek

On nie był sobą, czyli relacja żony zabójcy polsko-holenderskiego małżeństwa

W poniedziałek pisaliśmy o tym, iż służby bezpieczeństwa podejrzewają, iż ktoś chce dokonać zamachu na premiera Holandii. Do mediów przedostały się informacje o przestępczych czujkach i zwiększeniu ochrony polityka. Kto mógł być zleceniodawcą zamachu? Mafia? Nowe informacje porażają. Policja przekazała, że zatrzymała w tej sprawie jednego z radnych z Hagi. Wszystko dlatego, iż „podejrzanie się zachowywał” w obecności Marka Rutte.

Doba na komendzie

Jak to zwykle była w takich sytuacjach media, pomimo najszczerszych chęci, są o kilka kroków za działaniami policji. Wszystko z racji embarga informacyjnego. Nikt bowiem nie chce, by dziennikarze relacjonowali poczynania służb na żywo i tym samym ostrzegali przestępców przed ewentualnymi nalotami. Tak też było i w tym przypadku.
Jeden z radnych z Hagi został aresztowany w niedzielny poranek (zanim jeszcze media przekazały informację o potencjalnym planowanym zamachu). Czemu samorządowiec został zatrzymany? Jak wskazują służby bezpieczeństwa wykazywał podejrzane zachowanie w pobliżu premiera Marka Rutte. W efekcie lokalny działacz spędzał czas w policyjnej izbie zatrzymań do poniedziałkowego wieczora, później odzyskał wolność, ale dochodzenie w jego sprawie dalej trwa.

 

Ciężkie zarzuty

Lokalny polityk trafił na policyjny dołek z racji na podejrzenie przygotowania próby zabójstwa ustępującego premiera Marka Rutte. Samorządowca zatrzymali funkcjonariusze Królewskiej i Dyplomatycznej Służby Bezpieczeństwa. Czemu?  Mężczyzna był bowiem w tej samej dzielnicy co premier. Szedł bowiem do domu swojej matki, by zająć się jej kotem. Nie jest to oczywiście nic niezwykłego i podejrzanego. Sęk jednak w tym, iż okazało się, że radny Partii Jedności, jak przekazał zresztą mediom jego prawnik, odwiedza również siłownie, gdzie od czasu do czasu pojawia się Rutte. Bywa też na kawie w tej samej kawiarni, co premier. W efekcie służby wzięły go za „czujkę”. Osobę, która ma monitorować zachowania przyszłej ofiary, tak by zamachowcy mieli jak najwięcej danych o celu.

Odszkodowanie

Jak wspomina samorządowiec, przesiedział on kilkanaście godzin na dołku. Następnie doszło do krótkiego przesłuchania, po którym usłyszał, iż to wszystko jest pomyłką, oficerowie przepraszają i puszczają go wolno. Śledztwo w jego sprawie nie zostało jednak jeszcze oficjalnie zamknięte. Wygląda więc na to, iż faktycznie prokuratura chce zbadać to, czy samorządowiec lubi pić kawę w tej samej kawiarni co premier. Niemniej jednak dla obrony jest to jednak przykład paranoi i strachu, jaki padł na władzę. Na ulubionej siłowni premiera trenuje wiele osób. Część z nich na pewno mieszka w tej samej dzielnicy co matka zatrzymanego, dlaczego więc i ich nie aresztować? Adwokat wskazuje, że jego klient nie powinien być zatrzymany i teraz rozważają razem z radnym, czy nie domagać się odszkodowania od państwa.