Prokurator nie dopiął swego, Polak uniewinniony
W miniony czwartek holenderski sąd nie dał satysfakcji prokuratorowi, który chciał skazania naszego rodaka na 2,5 roku więzienia za pchnięcie nożem w Etten-Leur. Wymiar sprawiedliwości nie znalazł bowiem wystarczających dowodów na to, by skazać mężczyznę.
Nasz 47-letni rodak mieszkał w „polskim domku” z kilkoma innymi Polakami. Zdaniem oskarżyciela mężczyzna miał 11 lutego 2024 roku dźgnąć nożem jednego z lokatorów. Prokuratura za ten czyn chciała dla niego 2,5 roku pozbawienia wolności. Oskarżony od samego początku procesu do ostatniego swojego słowa mówił, że jest niewinny i starał się wykazać wiele dowodów na to, że to nie on użył broni.
Walka
Sąd nie ma wątpliwości, iż między ofiarą a Markiem N. doszło do bojki. W tym akcie przemocy prokurator dopatrywał się użycia noża. Sęk jednak w tym, iż w czasie procesu okazało się, iż sytuacja nie jest tak prosta jak może się wydawać. Oskarżyciel ponaciągał bowiem fakty pod swoją wizję.
Nóż
Po pierwsze problemem okazało się narzędzie zbrodni. Policja nie widziała ostrza w ręku 47-latka. Ba, nawet sama nie zabezpieczyła broni. Tę przynieśli interweniującym oficerom inni mieszkańcy. Mundurowi zrobili zdjęcie noża i na tym się skończyło. Dowód w sprawie nie został nawet zarekwirowany i zabrany na komisariat, nie mówiąc już o sprawdzeniu daktyloskopijnym, czy testach DNA ewentualnej krwi na ostrzu.
To zaś sprawiło, iż nie można było ze 100% pewnością powiedzieć, iż N. miał go w ręce i ranił nim ofiarę. To mogłyby potwierdzić tylko testy DNA, a jak wspomnieliśmy tego nie zrobiono.
Raport
To jednak nie wszystko. Ofiara trafia do szpitala, ale w toku procesu nigdzie nie pojawił się raport dotyczący obrażeń poszkodowanego. W efekcie nie ma dowodów na to, iż człowiek ten posiadał ranny cięte. Nie ma żadnego dokumentu, pod którym podpisałby się lekarz wskazujący, iż faktycznie przywieziony ranny miał bliskie spotkanie z bronią białą.
W efekcie prokurator nie miał też żadnego dowodu na to, iż N. zaatakował współlokatora nożem.
Obrona
Na ów brak dowodów od samego początku wskazywała obrona. Oprócz tego adwokat wskazywał na zeznania świadków. Ci mówili, iż rozdzielili walczące strony. Zeznania tych ludzi jednak też nie były w 100% spójne.
Wyrok
W efekcie sąd wydając wyrok uniewinnił 47-letniego Polaka. Było bowiem zbyt dużo niespójności i zbyt mało dowodów, by można było skazać mężczyznę. W sprawach karnych bowiem każda niejasność działa na korzyść oskarżonego.
Źródło: AD.nl