Polak stracił dom w eksplozji
Najpierw głośny huk potem pożar. W eksplozji, do jakiej doszło na barce mieszkalnej, na Jaagpadzie nasz rodak został poważnie ranny i stracił dorobek dużej części swojego życia. Najważniejsze jest jednak to, iż przeżył.
O godzinie 17:45 w budynkach stojących przy Jaagpad w Haastrech zadzwoniły talerze i zatrzęsły się okna. Mieszkańcy usłyszeli ogromny huk. „Na początku myślałem, że piekarnik eksplodował, było tak blisko” – mówił jeden z mieszkańców dziennikarzom AD. W jego kuchni było jednak wszystko w porządku. Co to było? Gdy spojrzał na dwór, zobaczył pełno szczątków czegoś na dworze. Podobnie eksplozję opisują inni mieszańcy. Wielu z nich z przerażeniem zadzwoniło na policję. Co się stało? Odpowiedź przyszła chwilę później, gdy ludzie dostrzegli, że jedna z zacumowanych nieopodal barek mieszkalnych stanęła w płomieniach.
Pożar
W środowe popołudnie służby otrzymały wiadomość o wybuchu i pożarze łodzi mieszkalnej. Na miejsce zostały więc skierowane jednostki straży pożarnej i pogotowia. Do akcji został również oddelegowany śmigłowiec pogotowia ratunkowego. Wkrótce do strażaków dołączył zespół nurków. Obawiano się bowiem, iż ofiary mogą również znajdować się w wodzie.
Dwie ofiary
Początkowo lokalna społeczność mówiła o możliwych dwóch ofiarach. Jedną z nich udało się dość szybko odnaleźć i opatrzyć. Była poważnie ranna i zabrano ją do szpitala. Policja nie potwierdza tego oficjalnie, mieszkańcy mówią jednak, iż poszkodowanym był mieszkający na barce Polak.
Pytanie jednak co z drugą ofiarą? Jeśli była w podobnym stanie co nasz rodak i wpadła do wody, mogła pójść na dno. Dlatego też toń zaczął przeczesywać wspomniany wcześniej zespół nurków. Ci jednak nikogo nie znaleźli i przybysz znad Wisły był jedynym poszkodowanym.
Walka
Gdy nurkowie przeszukiwali dno, strażacy postawili przed sobą trudne zadanie. Musieli powstrzymać ogień, chcieli jednak przy tym, by barka pozostała na wodzie, tak by policja mogła przeprowadzić śledztwo dotyczące przyczyny eksplozji i pożaru. Wysiłki te jednak okazały się daremne. Wybuch doprowadził bowiem do zbyt dużych zniszczeń i statek mieszkalny finalnie i tak poszedł na dno.
Bomba?
Co doprowadziło do eksplozji? Tego policja jeszcze nie ustaliła. Udało się jej jednak wykluczyć udział osób trzecich. Nie ma więc mowy o podłożeniu bomby, czy celowym podpaleniu, zamachu. Mógł to być więc nieszczęśliwy wypadek, w którym gospodarz, np. nie zakręcił gazu lub wadliwa, nieszczelna instalacja lub efekt jakichś nieznanych działań mężczyzny.
Być może dokładną odpowiedź na to pytanie poznamy już niedługo, gdy poszkodowany mieszkaniec dojdzie do siebie i opowie oficerom, co doglądnie się stało.
Źródło: AD.nl