Masz dość scrollowania? Ten prosty trik z kuchni może uratować twój mózg!
Masz dość scrollowania? Ten prosty trik z kuchni może uratować twój mózg!
W rubryce „Czas przed ekranem” reporter technologiczny Rutger Otto co tydzień pisze o internecie. W tym tygodniu zawiesił w swojej kuchni małe urządzenie, dzięki któremu musi „meldować się” i „wymeldowywać” z aplikacji w telefonie.
Może to przesada nazywać się uzależnionym, ale zawsze szukam sposobów, by ograniczyć czas spędzany przed ekranem. Bezmyślne scrollowanie bywa przyjemne, ale tylko wtedy, gdy robię to w momentach, które sam wybieram.
Równie dobrze potrafię zatracić się w książce. Mimo to zauważam, że częściej, niż bym chciał, rozprasza mnie telefon.
A właśnie czytam „Nieskończoną zabawę”, holenderskie tłumaczenie powieści David Foster Wallace – Infinite Jest, którą wielu uważa za jedną z najbardziej skomplikowanych powieści w historii. Ma 1170 stron, pełnych bardzo długich zdań i nagłych przeskoków w czasie. Jeśli chcę dotrwać do końca, muszę naprawdę się skupić.
„Bramka” dla smartfona
Aby ograniczyć czas przed ekranem, od kilku tygodni mam przyklejony do okapu w kuchni mały krążek Tap Out. Dla tych, którzy go nie znają: to małe urządzenie wydrukowane na drukarce 3D, działające trochę jak bramka na stacji kolejowej dla smartfona, stworzone przez grupę Holendrów. Przykładając do niego telefon, „meldujesz się” lub „wymeldowujesz” z wybranych przez siebie aplikacji i stron.
Meldowanie i wymeldowanie
Gdy wracam do domu, standardowo „wylogowuję” telefon. Staje się wtedy dużo nudniejszy, bo nie mogę wejść na Instagram, Bluesky, LinkedIn czy Substack. Dopóki nie pójdę z powrotem do kuchni i się nie „zameldowuję”.
Jeśli to zrobię, w aplikacji Tap Out mogę dać sobie na przykład siedem minut na korzystanie z mediów społecznościowych. Po tym czasie wszystko automatycznie się wyłącza — dopóki znów nie pójdę do kuchni i nie powtórzę całej procedury.
Jak można się domyślić, nie chce mi się ciągle chodzić do kuchni. Gdyby tak było, mógłbym zawiesić krążek nawet na strychu. Bo chodzenie dwa piętra w górę i w dół tylko po to, żeby obejrzeć kilka Stories czy Reelsów, to już naprawdę przesada.
Moi koledzy z pracy mówią, że przesadzam. „Po prostu odłóż telefon, jeśli nie chcesz z niego korzystać” — mówią. Albo: „To zadziała tylko wtedy, gdy powiesisz Tap Out u sąsiada”.
Chodzi o świadomość
Lubię moich kolegów, ale nie o to chodzi. To urządzenie nie ma sprawić, że całkowicie przestaniesz korzystać z aplikacji. Chodzi o to, żebyś bardziej świadomie korzystał z telefonu.
Nawet niewielka „bariera” działa. Krążek Tap Out tworzy pewien próg — nie mur — który sprawia, że zastanawiasz się chwilę, zanim otworzysz aplikację. Normalnie robisz to automatycznie, teraz musisz wykonać dodatkowy krok. Dodanie takiej drobnej „frikcji” do korzystania ze smartfona sprawia, że rzadziej w nim utkniesz.
Nie bez powodu Komisja Europejska chce, aby TikTok wprowadzał więcej takich mechanizmów, by użytkownicy mieli większą kontrolę nad swoim czasem spędzanym w aplikacji. Małe przeszkody często wystarczą, by przerwać nawyk.
Dla niektórych wystarczy po prostu odłożyć telefon, inni potrzebują dodatkowych zasad — nawet z sąsiadami.
Ja zostaję przy Tap Out. Ale można zrobić coś podobnego bez kupowania takiego krążka (który kosztuje około 48 euro). Istnieją aplikacje działające w podobny sposób. Dobrym darmowym przykładem jest ScreenZen, gdzie można ustawić limity dla aplikacji. Wymaga to jednak trochę więcej samodyscypliny, żeby nie przesuwać tych limitów.
Po kilku tygodniach często zapominam „zameldować się” przy Tap Out, kiedy wychodzę z domu. W efekcie w drodze też nie mam dostępu do aplikacji. I niespodzianka: nigdy niczego przez to nie przegapiam.
źródło: nu.nl
