Holendrzy chcą żyć bardziej ekologicznie, ale rząd marnuje szanse
Holendrzy chcą żyć bardziej ekologicznie, ale rząd marnuje szanse
Większość Holendrów chce żyć w sposób bardziej przyjazny dla klimatu i dokładać swoją cegiełkę do ochrony środowiska. Zmiana zachowań obywateli mogłaby przynieść oszczędności rzędu megaton emisji CO₂. Jednak najpierw to rząd musi stworzyć odpowiednie zachęty.
Większość mieszkańców Niderlandów martwi się zmianami klimatu i chce na swój sposób coś z tym zrobić – na przykład częściej jeździć rowerem zamiast samochodem, częściej jeść wegetariańsko czy zazieleniać ogród.
Nasze codzienne wybory mają ogromny wpływ na klimat. Jeśli wszyscy w Holandii wprowadziliby drobne, bardziej zrównoważone zmiany w stylu życia, według TNO można byłoby ograniczyć emisję nawet o 17 megaton CO₂. Dla porównania – to półtora raza więcej niż roczna emisja Tata Steel. Taki wynik znacząco pomógłby w realizacji celów klimatycznych.
Wynika to z nowego raportu „Do dzieła z zachowaniami!” przygotowanego przez naukowców z Naukowej Rady ds. Klimatu (WKR). Dwie trzecie holenderskiej emisji gazów cieplarnianych jest powiązane z konsumpcją – produkcją żywności, zakupem elektroniki czy odzieży. Część tego śladu węglowego można ograniczyć. Duży potencjał tkwi także w pompach ciepła, izolacji domów, diecie roślinnej i zrównoważonym podróżowaniu.
Naukowcy dostrzegają dużą gotowość obywateli do pewnych zmian stylu życia, jeśli przyniosą one korzyść klimatowi. Jednocześnie wiele osób błędnie uważa, że inni mniej przejmują się klimatem i podejmują mniej działań niż oni sami.
Zrównoważone wybory są dziś często mało atrakcyjne
Dlatego – zdaniem profesor psychologii środowiskowej Lindy Steg – piłka jest po stronie rządu. „Zmiana zachowań jest obecnie często nieatrakcyjna: kosztuje czas, pieniądze i wysiłek” – podkreśla. Wpływ mają na to również utrwalone interesy, takie jak lobby firm.
Jeśli chcemy zmienić szkodliwe dla klimatu zachowania, nie można obarczać winą wyłącznie konsumentów. „System musi się zmienić” – mówi Steg. Rząd może wprowadzić pozytywne bodźce finansowe, np. uczynić podróże pociągiem tańszymi niż loty samolotem czy promować wegetariańskie menu w stołówkach firmowych. Jednocześnie można zniechęcać do szkodliwych działań, np. poprzez dodatkowe opłaty – jak podatek od mięsa czy ograniczenie liczby miejsc parkingowych.
Zakaz reklam paliw kopalnych, wprowadzony w Amsterdamie i innych gminach, to według profesor krok w dobrą stronę. Reklamy promujące loty wakacyjne, mięso czy rejsy wycieczkowe wysyłały sprzeczne sygnały. „Z jednej strony ludzie mają żyć bardziej ekologicznie, z drugiej – rząd czyni przeciwne zachowania tanimi i normalnymi. To nie działa” – mówi Steg.
Sprawiedliwość kluczowym warunkiem
Rząd i firmy powinny sprawić, by ekologiczne zachowania stały się normą – np. poprzez dobre połączenia transportu publicznego, dostępne cenowo zdrowe produkty czy zazielenianie dzielnic.
Kluczowa jest jednak sprawiedliwość: zmiany muszą być przystępne cenowo dla obywateli, a najwięksi emitenci powinni ponosić większe koszty. Niesprawiedliwe byłoby obciążanie osób o niższych dochodach wysokimi cenami energii czy biletów kolejowych, skoro często to one emitują mniej zanieczyszczeń.
źródło: nu.nl

