Handel ludźmi z nikłą wykrywalnością w Holandii
Krajowa Sprawozdawczyni ds. Handlu Ludźmi i Przemocy Seksualnej wobec Dzieci zaprezentowała bardzo smutny raport dotyczący holenderskiej policji i prokuratury. Okazuje się, że niderlandzkie organy ścigania często nie wykorzystują szansy, by uderzyć w przestępców zajmujących się handlem ludźmi. Podmioty te po prostu nie badają sygnałów mogących świadczyć, iż dochodzi do tego typu procederu.
„W niektórych przypadkach działania następcze podejmowane w odpowiedzi na sygnały o handlu ludźmi są poważnie niewystarczające” – mówi niderlandzkim mediom Conny Rijken – Krajowa sprawozdawczyni ds. Handlu Ludźmi.
Handel ludźmi
Jej zdaniem niderlandzka policja, inspekcja pracy czy żandarmeria każdego roku otrzymują dziesiątki sygnałów o potencjalnym handlu ludźmi. Te nie zawsze muszą przybierać formę newsów o tym, iż ktoś przewozi nielegalnych migrantów na pace ciężarówki. Handel ludźmi w Niderlandach to nie tylko przemyt. To też, np. wykorzystywanie seksualne, zmuszanie do pracy przez wiele godzin, spanie w tragicznych warunkach, np. na hali zakładowej itd. Handlem ludźmi jest też wykorzystywanie przez pracodawcę ze względu na problemy psychiczne.
Różnice
Każdy sygnał o takowych incydentach na mocy holenderskiego prawa powinien być rozpatrywany. Służby są do tego zobowiązane. Sposób jednak ich działania jest różny w zależności od podmiotu, do którego trafiła taka informacja. Różnice te wynikają bowiem z interpretacji działań.
Żandarmeria
Sprawozdawczyni przytacza tu przykład żandarmerii. Ta bowiem praktycznie nie prowadzi dochodzeń w tym zakresie, tylko przekazuje informacje policji, samemu się nie angażując. Inspekcja Pracy zaś prowadzi działania analityczne i sprawdza dane „na papierze”. W początkowym etapie dochodzenia działa wyjątkowo ostrożnie i praktycznie nie podejmuje działań śledczych, skupiając się na analizowaniu dokumentów. W efekcie inspektorzy rozmawiają tylko z co trzecią ofiarą handlu ludźmi.
4 na 209
W ostatnim czasie zaś na 209 zgłoszeń dotyczących handlu ludźmi i wykorzystywania pracowników tylko w 4 przypadkach rozpoczęto dochodzenia. Wspomniana żandarmeria jeśli sama nie natknie się na auto pełne uchodźców czy inne jaskrawe przypadki tego typu działań, też zwykle jest bierna. Jak wspomnieliśmy wyżej, przekazując większość tropów policji.
Policja zaś ma w Holandii zbyt mało rąk do pracy, by móc zajmować się wszystkimi przypadkami i analizować każdą sprawę. Ponadto niewielu oficerów jest wyszkolonych do prowadzenia takich spraw i wykrywania przypadków takiego działania. Panie i panowie w mundurach często nie wiedzą na co zwrócić uwagę i o co pytać potencjalne ofiary.
Smutna konkluzja
W efekcie wykrywalność handlu ludźmi w Holandii jest dużo niższa niż być powinna. Przestępstwa te często są poza zasięgiem wzroku organów ścigania. To zaś sprawia, iż półświatek prężnie działa na tym obszarze. Gwarantuje on bowiem gigantyczne zyski.
Źródło: Nu.nl