Eksplozja w sercu Utrechtu! Ogień, ranni i chaos w centrum miasta – cud, że nikt nie zginął
Eksplozja w sercu Utrechtu! Ogień, ranni i chaos w centrum miasta – cud, że nikt nie zginął
Potężny wybuch w samym centrum Utrechtu wstrząsnął miastem w środowe popołudnie. Około godziny 15:30 w wąskiej uliczce Visscherssteeg doszło do eksplozji, po której momentalnie wybuchł ogromny pożar. Ogień błyskawicznie rozprzestrzenił się na sąsiednie budynki, a sytuacja została opanowana dopiero po wielu godzinach – tuż po 21:20. Cztery osoby zostały ranne, na szczęście nikt nie został uznany za zaginionego.
Burmistrz Utrechtu Sharon Dijksma przyznała, że przyczyna eksplozji wciąż nie jest jasna. Wiadomo jedynie, że doszło do wycieku gazu – nie wiadomo jednak, czy był on przyczyną wybuchu, czy jego skutkiem. – To, co wydarzyło się dziś po południu w sercu miasta, było czymś strasznym – powiedziała burmistrz, opisując potężną eksplozję, po której nastąpiły jeszcze jeden lub dwa mniejsze wybuchy.
Według służb bezpieczeństwa epicentrum eksplozji znajdowało się najprawdopodobniej w jednym z domów mieszkalnych. Jak informują sąsiedzi, w chwili wybuchu lokatorów – dwóch mężczyzn po trzydziestce – nie było w domu. Ta informacja została później potwierdzona przez służby. Władze podkreślają, że nic nie wskazuje na celowe działanie lub atak – scenariusz kryminalny uznano za mało prawdopodobny.
Wyciek gazu był wyraźnie wyczuwalny przez mieszkańców okolicy, ale został już usunięty. Dla bezpieczeństwa w całej strefie wokół Visscherssteeg odcięto dopływ gazu. Z czterech rannych osób dwie zostały opatrzone na miejscu przez ratowników. Jedna trafiła do specjalnie uruchomionego szpitala kryzysowego w UMC Utrecht, a kolejna zasłabła po wybuchu i również została przewieziona do szpitala. – To cud, że nikt nie odniósł ciężkich obrażeń. Kilka osób miało chyba anioła stróża – skomentowała burmistrz.
Ewakuacja
Choć nikt nie został oficjalnie uznany za zaginionego, służby nie wykluczają, że pod gruzami mogą znajdować się ludzie. Około stu mieszkańców pobliskich budynków zostało ewakuowanych i znalazło tymczasowe schronienie w hotelu Grand Hotel Karel V. Do domów nie mogą wrócić – nie tylko z powodu zagrożenia konstrukcyjnego, ale też braku dostępu do gazu, wody i prądu.
W najbliższych dniach inspektorzy sprawdzą sąsiednie budynki pod kątem ryzyka zawalenia. Zamknięty pozostaje również parking Springweg, gdzie wciąż znajdują się samochody mieszkańców. Centrum Utrechtu zamieniło się w strefę kryzysową – a to, co miało być zwykłym popołudniem, omal nie zakończyło się tragedią na ogromną skalę.
"Myślałam: jesteśmy ostrzeliwani" – mówi Sanne Bienemann (41). Mieszkaniec Visscherssteeg w Utrechcie był w domu, gdy dziś po południu rozległa się tam ogromna eksplozja. "Dzwoniłam przed oknem i zostałam odepchnięta przez Moc na całość."
Dwie eksplozje
Eksplozja miała miejsce około godziny 15:30, a następnie była druga. Na ulicy wybuchł wtedy duży pożar. Co najmniej cztery osoby zostały ranne, informuje Region Bezpieczeństwa.
Na początku wieczoru cała dzielnica została odgrodzona taśmą polityczną. Mieszkańcy są zakwaterowani w Grand Hotel Karel V.
Bienemann stoi przed hotelem ze swoim psem i kilkoma sąsiadami. Według niej siła uderzenia była tak wielka, że jej uszy wciąż są zamknięte. "A rolety mojego sąsiada są całkowicie krzywe."
Cały dom się trząsł
Inni sąsiedzi zebrali się na strychu hotelu, gdzie piją kawę i herbatę. Oto także Maggie (13), która mieszka z rodzicami i bratem w Visscherssteeg.
Była w swojej sypialni, na górze, w chwili uderzenia. "Cały dom się trząsł," mówi. "Słyszałem krzyki i zszedłem na dół, żeby zobaczyć, co się stało. Nie miałem pojęcia." Gdy tylko wyszła na zewnątrz, uświadomiła sobie, co się stało. "Potem zobaczyłem, że cały dom wybuchł."
Według Bienemanna okolice Visscherssteeg okolica jest bardzo zżyta. "Wszyscy natychmiast poszli sprawdzić i zadzwonić, by sprawdzić, czy wszyscy są bezpieczni."
Według niej, w budynku, który wybuchł, mieszka dwóch mężczyzn po trzydziestce. "Zastanawialiśmy się: czy chłopcy z sąsiadów wciąż są w środku?" W końcu udało nam się z nimi skontaktować telefonicznie. "Na szczęście nie było ich w domu," mówi Bienemann.
Kot wciąż w środku
Amber Coebergh (21) mieszka z pięcioma współlokatorkami na Springweg, tuż za rogiem od Visscherssteeg. "Leżałam w łóżku, gdy cały dom nagle się przesunął," mówi. "I widziałem różne rzeczy przelatujące za oknem."
Coebergh wyszła wtedy na zewnątrz, gdzie usłyszała drugi huk. "Słyszałem krzyki i wrzaski ludzi i poszedłem zobaczyć ogień. Ale policja kazała mi stać dalej."
Teraz czeka z współlokatorami obok policyjnej taśmy w kinie Springhaver. "Chcieliśmy odebrać naszego kota, Spoekie, ale to niemożliwe."
Kiedy to będzie możliwe i czy będą mogli wrócić do domu dziś wieczorem, współlokatorzy nie wiedzą. "Słyszałem, jak inni mówili, że pewnie nie możemy spać w domu."
Nocne poszukiwanie ofiar
W nocy z czwartku na piątek przybył cięższy sprzęt, który służy do usuwania gruzu z zawalonych budynków. W ten sposób można zobaczyć, czy pod gruzem wciąż są ofiary.
Według rzecznika regionu bezpieczeństwa, jest niewielka szansa, że w budynkach wciąż są ludzie. Nikt nie został jeszcze zgłoszony jako zaginiony. Budynki muszą najpierw zostać podparte, zanim można przeprowadzić dalsze badania. Istnieje ryzyko zawalenia się w najbardziej dotkniętych budynkach w Visscherssteeg.
Niestabilne budynki są więc bardzo starannie przeszukiwane w celu zapewnienia bezpieczeństwa służb ratunkowych, informuje region bezpieczeństwa. Zespół z Holenderskiej Miejskiej Służby Poszukiwań i Ratownictwa jest obecny z psem tropiącym, który pomaga. Później w piątek rano okaże się, jak długo przewidywane są poszukiwania.
Obszar między Strosteeg, Visscherssteeg i Mariaplaats został ewakuowany po wybuchu i późniejszym pożarze. Rzecznik nie odważa się dokładnie powiedzieć, ilu lokalnych mieszkańców zostało ewakuowanych. Według niego to około "dziesiątek". Wciąż nie wiadomo, kiedy będą mogli wrócić do domu. Obszar ten pozostanie zamknięty co najmniej do godziny 16:00, informuje gmina. Na poniższym wideo można zobaczyć zdjęcia zniszczeń domów w Visscherssteeg w Utrechcie.
Parking przy Springweg był tymczasowo zamknięty
Co najmniej cztery osoby zostały ranne w wyniku wybuchu w czwartek. Według burmistrz Utrechtu Sharon Dijksmy, o ile wiadomo, nikt nie odniósł poważnych obrażeń. W rozmowie z dziennikarzami powiedziała, że incydent wywarł "głębokie wrażenie" na lokalnych mieszkańcach.
Nie jest jeszcze jasne, co spowodowało eksplozję. Szef policji Johan van Hartskamp powiedział, że w każdym razie nie ma żadnych oznak przestępstwa. Obszar bezpieczeństwa zakłada eksplozję gazu, której przyczyna pozostaje niejasna.
W okolicy doszło do wycieku gazu, ale nie jest jasne, czy to on był przyczyną, czy być może skutkiem wybuchu. "Możemy to potwierdzić dopiero po śledztwie" – powiedział dyrektor Jaap Donker z działu bezpieczeństwa.
W pobliżu wybuchu operator sieci Stedin odłączył czterdzieści domów od prądu i 34 od gazu. Nie wiadomo, jak długo tak pozostanie.
Parking przy Springweg pozostanie na razie zamknięty. Obecnie nie ma alternatywnej trasy, by bezpiecznie wyjechać porzuconymi samochodami z garażu.
źródło: nos.nl, 112nederland.nl
