Dzieci migrantów bardziej dyskryminowane od rodziców

Dzieci migrantów bardziej dyskryminowane od magnatów

Holandia to kraj wielokulturowy. Ogromną część społeczeństwa stanowią migranci z Afryki, Bliskiego Wschodu czy innych krajów Europy. Wielu z nich nie jest dobrze wykształconych, nie zna też języka niderlandzkiego. W porównaniu do nich ich dzieci, urodzone już w Królestwie, władają dużo lepiej holenderskim, często też zdobywają o wiele lepsze wykształcenie niż ich ojcowie czy matki. Mimo tego jednak to właśnie one doświadczają o wiele większej dyskryminacji niż ich rodzice, wskazuje Biuro Planowania Społeczno-Kulturalnego (SCP).

Aplikacja do rozliczenia podatku z Holandii

SCP przez ostatnie miesiące przeprowadzało badania dotyczące integracji społecznej osób ze środowisk migracyjnych. Następnie swoje wnioski zawarło w raporcie pod tytułem „Ustawieni, ale nie w domu”. W dokumencie tym znalazł się bardzo smutny wniosek, konkludujący całe badanie:
„Dzieci migrantów urodziły się i wychowały w Holandii. Czują się jak obywatele tego kraju. (…) Ale też właśnie dlatego, że drugie pokolenie osób z migracją uczestniczy aktywniej w społeczeństwie niż ich rodzice, ta grupa doświadcza większej dyskryminacji”. Problem ten dotyka najbardziej grup o pochodzeniu tureckim, marokańskim, surinamskim i karaibsko-holenderskim.

 

Jak wskazuje SCP dzieci te, czy nawet już osoby dorosłe z drugiego pokolenia  (pierwszym byli rodzice, którzy przybyli do kraju), mimo iż mówią bardzo dobrze po niderlandzku, znają tamtejsze obyczaje i są bardzo dobrze wykształcone, mają duże problemy z pełną socjalizacją, z pełnym uczestnictwem w niderlandzkim społeczeństwa. Nadal bowiem dla Holendrów są obcymi, są ludźmi nietutejszymi, przez co stawiana jest poważna granica swój – obcy. Powoduje ona nierzadko wykluczenie na rynku pracy, gdy osoby te ubiegają się o bardziej ambitne stanowiska.

 

Jakie są tego przyczyny?

Aby ustalić, jakie są tego przyczyny, prowadzone są dalsze, jakościowe badania. Już teraz jednak można powiedzieć, iż wiele zależy tu od samym dzieci migrantów. Ich rodzice nie znając języka i mając tylko podstawowe wykształcenie, często zamykali się we własnym kręgu kulturowym, tworząc niejako getto. Zakładali z góry, iż Holendrzy ich nie rozumieją, iż nie są częścią tego społeczeństwa, bo przybyli z zewnątrz. Dla ludzi płynnie mówiących po niderlandzku i urodzonych w tym kraju te granice już nie istnieją. Czując się zaś Holendrami, chcą żyć pełnią życia jak Holendrzy, chcą być częścią społeczeństwa, ale wtedy właśnie często rozbijają się na ścianie rasizmu, ksenofobii i uprzedzeń, o której nie mieli pojęcia. To zaś boli ich jeszcze bardziej niż ich rodziców. Ich zdaniem nie ma bowiem powodów, by traktować ich inaczej niż dzieci, z którymi sami kilka, kilkanaście lat temu znaleźli się na porodówce.

 

50%

Zresztą o problemach integracyjnych Holendrów doskonale świadczą inne badania. SCP przepytała też niedawno migrantów od dłuższego czasu mieszkających w Holandii. Połowa z nich uważa Holendrów za zamkniętych, często nawet rasistowskich. Ludzie ci nie ufają też władzy, uważając, że ta nie dba o ich los. (Opinia ta pojawia się zwłaszcza u osób o nieeuropejskim pochodzeniu).

 

Konkluzja

Podsumowując swój raport SCP wskazuje, że droga do pojednania, do wzajemnej integracji musi biec z dwóch stron. Migranci muszą uczyć się języka, poznawać kulturę i historię Królestwa, ale Holendrzy muszą zmienić swoje podejście i przyjąć swoich nowych sąsiadów z otwartymi rękami. Czy jednak to się uda? Wiele wskazuje na to, iż Holendrzy nie są zbyt chętni integracji i nie są tak otwarci jak sami siebie postrzegają.

 

 

Źródło:  Nu.nl