Dużo złości wokół nowego podatku od majątku. O co chodzi w całym zamieszaniu?

dużo złości

Dużo złości wokół nowego podatku od majątku. O co chodzi w całym zamieszaniu?

 

Holenderska Tweede Kamer (niższa izba parlamentu) zatwierdziła już nowy system podatku od majątku, który ma wejść w życie w 2028 roku. Teraz ustawą zajmuje się jeszcze Eerste Kamer. W mediach społecznościowych pojawiła się fala krytyki. Część osób z oszczędnościami i inwestycjami obawia się, że zapłaci więcej – szczególnie inwestorzy giełdowi. Jak to działa?

Masz newsa

Obecnie: podatek od „fikcyjnego” zysku

Na ten moment holenderski fiskus (Belastingdienst) nalicza podatek na podstawie tzw. fikcyjnej stopy zwrotu z oszczędności i inwestycji.

W rozliczeniu podatkowym:

  • dla oszczędności przyjmuje się obecnie 1,37% zysku,

  • dla inwestycji (np. akcji) – 5,88%.

Od wyliczonego „zysku” płaci się 36% podatku, ale dopiero od majątku przekraczającego:

  • 57 684 euro (osoba samotna),

  • 115 368 euro (para).

Jeśli realny zysk jest niższy niż ten fikcyjny – można to zgłosić i zapłacić mniej.
Ale jeśli ktoś zarobił więcej niż przyjęta stawka – nie musi dziś dopłacać więcej. I to właśnie ma się zmienić.

Od 2028 roku: podatek od rzeczywistego zysku

Od 2028 r. podatek będzie naliczany na podstawie rzeczywistego rocznego zysku.

Nie będzie już minimalnego progu majątku.
Podatek zapłacisz, jeśli roczny zysk przekroczy:

  • 1800 euro (osoba samotna),

  • 3600 euro (para).

Od nadwyżki powyżej tej kwoty zapłacisz 36%.

Przykład – oszczędności

Masz 100 000 euro oszczędności i otrzymujesz 2% odsetek rocznie.
To 2000 euro zysku.

  • 1800 euro jest wolne od podatku

  • od pozostałych 200 euro płacisz 36%

  • podatek wynosi 72 euro

Przykład – akcje

Załóżmy, że masz 100 000 euro w akcjach jednej firmy.
W dobrym roku ich wartość rośnie o 20%.

Wartość rośnie do 120 000 euro, czyli zysk wynosi 20 000 euro.

  • 1800 euro wolne od podatku

  • od 18 200 euro płacisz 36%

  • podatek wynosi 6552 euro

I tu pojawia się największa krytyka.

Dlaczego inwestorzy są oburzeni?

W wielu krajach podatek od wzrostu wartości akcji płaci się dopiero w momencie sprzedaży.
W nowym holenderskim systemie podatek trzeba zapłacić nawet wtedy, gdy nadal posiadasz akcje.

Jeśli ktoś ma cały majątek w akcjach i nie ma oszczędności gotówkowych, może być zmuszony sprzedać część udziałów tylko po to, by zapłacić podatek.

„To nie jest problem” – mówi ekonomista

Według Aarta Gerritsena z Erasmus School of Economics nie jest to poważny problem.

Twierdzi, że:

  • wiele osób posiada też oszczędności,

  • akcje notowane na giełdzie można łatwo sprzedać,

  • w wyjątkowych przypadkach możliwe będzie ustalenie planu spłaty z urzędem skarbowym.

Problemy mogą dotyczyć głównie osób posiadających udziały w firmach nienotowanych na giełdzie – tam sprzedaż może być trudniejsza.

Problem lat przejściowych

Kolejny punkt krytyki dotyczy momentu wprowadzenia reformy.

Eksperci z ABN Amro MeesPierson – Peter Beets i Tjarko Denekamp – wskazują, że jeśli:

  • w 2027 roku wartość akcji spadnie,

  • a w 2028 roku wróci do poprzedniego poziomu,

to w 2028 trzeba będzie zapłacić podatek od „odzyskanego” wzrostu – mimo że realnie inwestor nie zarobił.

Strat z lat sprzed 2028 roku nie będzie można odliczyć w nowym systemie.

Dlaczego w ogóle wprowadzana jest zmiana?

Reforma ma ograniczyć straty budżetowe – obecny system powoduje, że państwo traci około 2,4 miliarda euro rocznie.

Nowa koalicja rządowa planuje w przyszłości dalszą reformę – w kierunku systemu, w którym podatek byłby płacony dopiero przy sprzedaży akcji z zyskiem.

Na razie jednak wielu inwestorów uważa, że nowe zasady są mniej korzystne – szczególnie dla osób aktywnie inwestujących na giełdzie.

źródło: nos.nl

Masz newsa