Nie oddałeś książki na czas? Teraz nikt cię za to nie będzie ścigał.
Nie oddałeś książki na czas? Teraz nikt cię za to nie będzie ścigał.
Coraz więcej bibliotek rezygnuje z kar za spóźniony zwrot książek. Co ciekawe, nie zmienia to wcale zachowania czytelników. To rodzi pytanie: czy biblioteczne grzywny w ogóle miały sens? Jak podkreślają eksperci, ludzie nie spóźniają się ze zwrotem celowo.
Przez lata nawet niewielkie opłaty miały mobilizować do terminowego oddawania książek i innych materiałów. Jednak po zniesieniu kar większość bibliotek nie zauważa istotnych różnic w tym, jak długo czytelnicy przetrzymują zbiory.
W Utrechtcie i Rotterdamie kary zniknęły w ubiegłym roku. W pierwszym z tych miast książki od lat pozostają u czytelników średnio 22 dni — dokładnie tyle samo, co przed zniesieniem opłat. Liczba zwrotów również się nie zmieniła. Jedynie w przypadku całkowitego braku zwrotu biblioteka nadal obciąża czytelnika kosztami zakupu książki.
W Rotterdamie materiały wracają średnio trzy dni później niż wcześniej. Trudno jednak wskazać jednoznaczną przyczynę, ponieważ jednocześnie zmieniono okres wypożyczeń i wprowadzono darmowe członkostwo. Jak zaznacza rzecznik, czas „gościny” książek nie wydłużył się znacząco.
Według Stowarzyszenia Bibliotek Publicznych już około 75 procent bibliotek w kraju działa bez kar. To wyraźny trend, który nasila się od ponad dekady.
Strach przed karą odstraszał ludzi
Biblioteki coraz częściej postrzegane są jako przestrzenie wspólne — miejsca wymiany wiedzy, idei i spotkań. Zdaniem przedstawicieli branży kary finansowe do tego nie pasują. Dla wielu osób obawa przed grzywną była barierą: zniechęcała do zapisu, wypożyczania książek, a nawet do wejścia do biblioteki.
Były bibliotekarz Mark Deckers zauważa, że niejednokrotnie rodziny rezygnowały z członkostwa po otrzymaniu kary, np. po powrocie z wakacji. Już kilka lat temu badania pokazywały, że zniesienie opłat nie wpływa na dyscyplinę czytelników.
„W rodzinie z kilkorgiem dzieci książka łatwo może zniknąć pod łóżkiem albo na półce — to nie zła wola” – podkreślają bibliotekarze.
Podobnego zdania jest profesor Albertjan Tollenaar, specjalista od administracji publicznej. Jego zdaniem kary są często postrzegane jako niesprawiedliwe i wywołują opór, dlatego ich wpływ na zachowanie ludzi jest znikomy. Znacznie skuteczniejsze są przypomnienia, zwłaszcza te informujące, że na daną książkę czeka inny czytelnik.
Książek nie brakuje
Nie wszystkie biblioteki zdecydowały się na rezygnację z kar — dla niektórych to ważne źródło dochodu, a bez nich muszą liczyć na wsparcie samorządów. Mimo to przedstawiciele branży są przekonani, że opłaty w końcu odejdą do historii.
Co istotne, żadna biblioteka nie przywróciła kar po ich zniesieniu. Pracownicy podkreślają, że dzięki temu unikają konfliktów z czytelnikami i mogą skupić się na pomocy, zamiast na egzekwowaniu należności.
Jak podsumowuje Deckers: „Zazwyczaj nic się nie stanie, jeśli ktoś potrzyma książkę dwa tygodnie dłużej. Biblioteki mają przecież wystarczająco dużo innych egzemplarzy”.
źródło: nu.nl
