Czy Polaka czeka siłowa eksmisja z jego domu w Rheden?

Pola wypowiedział o parę słów za dużo

Przed Holenderskim sądem toczy się sprawa naszego rodaka Cezarego B. z Rheden. Wiele wskazuje na to, iż Polaka czeka eksmisja. Mężczyzna jednak odgraża się, iż z własnej woli nie pozostawi, skromnego, ale jednak swojego dorobku życia. Bojowy Polak zapowiada, iż zgodzi się z decyzją sądu, jedynie wtedy gdy ten przyzna mu rację w innej sprawie. Jakiej?

Przed sądem w Arnhem toczy się obecnie postępowanie przygotowawcze dotyczące sprawy Cezarego B. Decyzja wymiaru sprawiedliwości ma doprowadzić do eksmisji Polaka z jego domu, a właściwie dawnego domu spokojnej starości na skraju lasu w pobliżu Rheden. 33-latek nie zgadza się jednak na opuszczenie budynku. Wskazuje, iż policja będzie musiała go wypędzić siłą. Jest jednak pewne „ale”. Polak stawia Holendrom ultimatum. Zgodzi się z decyzją władz i dobrowolnie podda się ewentualnej eksmisji, jeśli sąd w końcu rozpatrzy sprawę związaną z kradzieżą jego dokumentów. Kradzieżą, która doprowadziła do tego, iż nasz rodak znalazł się w tragicznej dla siebie sytuacji.

 

Kradzież dokumentów

Cezary wskazuje, iż w 2018 roku skradziono mu dowód osobisty. Dokument ten nie padł ofiarą jednak kieszonkowca a policjanta. Polak twierdzi, iż to właśnie funkcjonariusz policji, dwa lata temu w Hoeven w Zachodniej Brabancj zabrał mu dowód osobisty i do tej pory nie oddał. Mundurowy nie wydał również żadnego pokwitowania wskazującego, iż „plastik” znajduje się w rękach stróżów prawa. Oficer zaś, który miał dokonać tego przejęcia, nie przyznaje się do takowych działań.

 

Droga w dół

Ewentualna eksmisja Polaka to finał splotu tragicznych wydarzeń, jakie spowodował brak dowodu osobistego. Jak wskazuje B., bez dokumentów nie był w stanie podjąć pracy. Nie mógł też starać się o żadne świadczenia socjalne. W efekcie, jak sam mówił holenderskim mediom, musiał kraść, by jeść. Na tego typu czynach został złapany aż sześciokrotnie.

„Nietypowy” Polak

Jak mówi 33-latek, stracił swój dokument tożsamości ze względu na swój kolor skóry. B. jest i czuje się Polakiem. Niemniej jednak dla typowego Holendra raczej go nie przypomina. Wszystko z racji tego, iż jest synem ghańskiego ojca i polskiej matki. Możliwe więc, iż oficer uznał, że dokument jest fałszywy (to jednak tylko przypuszczenie). Polak chce jednak sprawiedliwości. „Holandia to kraj instytucjonalnego rasizmu. Nie chcę już być niewolnikiem tego kolonialnego narodu. Mam paszport i znowu przywileje, ale żądam rekompensaty finansowej za dwa stracone lata, które miałem z powodu tej kradzieży” – powiedział redaktorom AD.

Eksmisja i zmarnowane lata

Cezary przyjechał do Holandii w 2016 roku jako migrant zarobkowy. Pracował jako magazynier przy biurku. Z powodu choroby stracił jednak pracę. Wtedy również stracił dom w Hoeven. Nieco później został pobity przez nieznanego sprawcę. Polak postanowił wezwać policję. Ta zaś, jak stwierdził, zabrała mu dowód.

Od tego czasu 33-latek tułał się po królestwie tulipanów, by pod koniec 2018 przybyć do Rheden i zamieszkać w małym, niskim budynku. Udało mu się nawet podpisać umowę ważną do połowy października tego roku. Polak powinien się więc wyprowadzić. Ponieważ właściciel chce na tej działce postawić coś nowego. Nasz rodak jest jednak przeciwny. Ruszyło więc postępowanie sądowe, które może skończyć się eksmisją.