Będziemy pracować do 72 lat?! Burza wokół emerytur i „kary za urodzenie dziecka”
Będziemy pracować do 72 lat?! Burza wokół emerytur i „kary za urodzenie dziecka”
Minister pracy i spraw społecznych Vijlbrief zapowiada, że poświęci więcej czasu na zmiany najbardziej krytykowanych punktów umowy koalicyjnej. Chodzi o szybsze podniesienie wieku emerytalnego (AOW) oraz obniżenie świadczeń urlopowych, określane jako tzw. „bevalboete” („kara za urodzenie dziecka”).
Obie propozycje wywołały falę krytyki. Rząd zapowiedział już wcześniej, że „zrobi krok wstecz” i ponownie przyjrzy się tym oszczędnościom w porozumieniu ze związkami zawodowymi. Te jednak odmawiają negocjacji i zapowiadają protesty.
„Nie spieszy mi się” – powiedział minister. Podkreślił, że większość tych zmian nie wymaga jeszcze w tym roku nowych przepisów, co daje czas na rozmowy. Jednocześnie zaznaczył, że chciałby jak najszybciej usiąść do stołu ze związkami i pracodawcami.
Dwie kontrowersyjne reformy
Partie opozycyjne i związki zawodowe krytykują m.in. plan szybszego podnoszenia wieku emerytalnego po 2033 roku. Zgodnie z propozycją, jeśli średnia długość życia wzrośnie o rok, o tyle samo miałby wzrosnąć wiek emerytalny. Oznacza to, że dzisiejsi dwudziestolatkowie mogliby pracować nawet do 72. roku życia.
Drugą sporną kwestią jest obniżenie maksymalnej podstawy wynagrodzenia dla świadczeń i urlopów o 20%. W praktyce oznaczałoby to niższe zasiłki macierzyńskie dla lepiej zarabiających kobiet – nawet o 1300 euro mniej na jeden okres urlopu według związku CNV.
Minister przyznał, że rząd nie doszacował wpływu tych zmian na kobiety. Zakładano, że pracodawcy zwykle uzupełniają świadczenia do 100% wynagrodzenia, co – jak się okazało – nie zawsze ma miejsce.
Będą zmiany, ale decyzji jeszcze nie ma
Vijlbrief nie wycofuje się z propozycji, ale zapowiada alternatywę, która nie pogorszy sytuacji kobiet na rynku pracy.
Podobnie jest z wiekiem emerytalnym – rząd przyznaje, że nie docenił skali sprzeciwu wobec zmian w porozumieniu emerytalnym. Mimo to minister podkreśla konieczność reform ze względu na rosnące koszty starzenia się społeczeństwa i wydatków na obronność.
„Słyszałem bardzo uważnie głos parlamentu. Dajcie mi czas na rozmowy z partnerami społecznymi. Niczego nie wycofuję – najpierw chcę poznać ich stanowisko” – podsumował minister.
źródło: nos.nl

