Związek na odległość? Czy to się może udać?

Krzysiek zakochał się w Ani od pierwszego wejrzenia. To była licealna miłość - z kwiatami z okazji Walentynek, wspólną studniówką i lemoniadą na mieście.

Po odebraniu świadectw, wyjął czerwone puzderko i zadał magiczne pytanie. Nie zastanawiała się ani chwili. Po szkole musieli podjąć decyzję co dalej - ona chciała iść na studia, a on był pragmatykiem. Zdecydowali o budowie domu, na który przecież trzeba było zarobić... Ich dom - marzenie, które właśnie miało się spełnić. Kuchnia z drewnianymi krzesłami, pokój dla dzieci z tapetą w kolorowe misie, taras z widokiem na zieleń. Oczyma wyobraźni meblował ich wspólny dom. Krzysiek nie widział siebie w roli studenta, chętnie odstąpił Ani to doświadczenie, sam za to zdecydował się na wyjazd do Holandii.

Warunki pracy...

... były całkiem interesujące - przyjeżdżał do narzeczonej co trzy tygodnie, co zarówno jemu, jak i Ani zdawało się odpowiadać. Ona miała czas na naukę, on skupiał się na realizacji wielkiego marzenia. Wszystko szło ku lepszemu. I właśnie wtedy, gdy wydawało się, że lepiej być nie może, że są w sobie szaleńczo zakochani, że mają pieniądze na wspólną przyszłość, a ona może się rozwijać na studiach - dowiedzieli się o ciąży. Co ciekawe, mimo młodego wieku nie czuli ani odrobiny lęku. Wiedzieli, że mają siebie i godne warunki do tego, by wychować owoc swojej miłości i cieszyć się dalszym szczęściem. Tego samego dnia o wszystkim powiedzieli rodzinie - Krzysiek ze łzami w oczach obserwował jak Ania dotyka jeszcze niewidocznego brzuszka, a ona była piękna jak nigdy. Cała promieniała - nigdy nie widział jej w tak wspaniałym stanie... Cudowny weekend, podczas którego dowiedzieli się o dziecku musiał się jednak skończyć.

Krzysiek...

... spakował rzeczy, uścisnął narzeczoną, wsiadł do busa. Przed nim 12 godzin drogi... Myśl, że ma do kogo wracać dodawała mu sił. Właściwie, to całkiem lubił swoją pracę w Holandii. Pracował na budowie z młodymi chłopakami, świetnie się dogadywali, a on, zdobywając doświadczenie i pieniądze, przy okazji uczył się angielskiego. Któregoś wieczoru Anton, jeden z Jego dobrych znajomych, świętował 25. urodziny - zgodnie stwierdzili, że Antonowi należy się jakaś niespodzianka. Krzysiek wpadł na pomysł zorganizowania męskiego wieczoru - z PlayStation i alkoholem. Nie przewidywał, że na męskim wieczorze pojawią się również piękne panie. Ale... stało się...

Obudził się w łóżku z obłędnie piękną dziewczyną. Nie znał jej imienia, nie wiedział co zrobił zeszłej nocy - jedynie fakt, iż nie miał na sobie bielizny sprawił, że poczuł się tak bardzo źle. Miał ochotę splunąć sobie prosto w twarz... Jak mógł to zrobić Ani i dziecku? Na szczęście piękna nieznajoma szybko poprawiła mu humor. Było w niej coś ciekawego, coś egzotycznego. Przypuszczał, że była Holenderką, choć nie tak wyobrażał sobie kobiety z Kraju Tulipanów. Miała świetne kształty - stanowiła miłą odmianę dla Ani o figurze modelki. Całując Milę wiedział, że to właśnie tego pragnął - wstyd Mu było przyznać, ale potrzebował takiej zmiany... Potrzebował kobiety z krwi i kości, nutki tajemniczości...

Ania była kochana...

... ale chyba za dobrze ją znał. Częściej widział w niej koleżankę z czasów licealnych niż ognistą kochankę, kobietę swojego życia. I tak się zaczęło - jak pewnie większość romansów. Spotkali się jeden, drugi, trzeci raz. Anton był zachwycony urodzinami. Krzysiek postanowił, że nie powie kolegom o tym incydencie. Tym bardziej nie mógł powiedzieć o nim Ani. Wiedział, że cieszą się na myśl, że zostanie ojcem, a on po prostu nie chciał psuć swojego wizerunku w oczach kolegów. Wydawało mu się to dość oczywiste. Stosunkowo szybko nauczył się żyć z dwiema kobietami - przez trzy tygodnie była Mila - i seks pełen namiętnej pasji, a na weekend - stara, dobra, kochana Ania, w której rozwijało się nowe życie.

Robił wszystko, żeby się nie domyśliła - i całkiem nieźle mu się to udawało. Czasem myślał o Mili, będąc z narzeczoną, ale nie miał już wyrzutów sumienia. Dopiero teraz czuł się samcem alfa. Pewnego popołudnia, gdy skończył pracę, postanowił stworzyć dokładny plan życia między Anią a Milą, gdy dziecko przyjdzie na świat. Chciał porozmawiać z narzeczoną o odkładaniu pieniędzy na konto dziecka, by bezkarnie móc wracać do holenderskiej kochanki - oczywiście pod pretekstem zarobienia na przyszłość malucha.

Niestety...

... - idealny plan Krzyśka nie trwał długo. Nie miał pojęcia jak to się stało, że w ogóle wdał się w romans - wcześniej widział to tylko w serialach - a teraz musiał przyjąć do wiadomości również fakt, że... zaraził się HIV. Te dni to był koszmar - balansował między snem, a jawą, wypierał myśl o chorobie, starał się myśleć tylko o Mili i przyjemności, jaką mu dawała. Test jednak nie pozostawiał złudzeń - był chory, śmiertelnie chory. Tej nocy nie umiał zmrużyć oka - rano wiedział już, że będzie walczył, że zorganizuje swoje życie na nowo, a przykre doświadczenie, związane z chorobą, będzie stanowiło solidny fundament ku naprawie relacji z Anią.
Zachowanie Mili po otrzymaniu diagnozy było dla niego niepojętym ciosem. Mijały miesiące, odkąd zerwali kontakt, a on podjął leczenie - Ania nadal o niczym nie wiedziała. Zjeżdżając do domu starał się zachowywać pozory, zabezpieczać się najlepiej jak to tylko możliwe - ale nie był w stanie przełamać się i wyznać jej prawdy.

Wyjeżdżając po raz kolejny

... do Holandii obiecał sobie, że gdy tylko mały przyjdzie na świat - szalał z radości, gdy okazało się, że to chłopiec! - powie Jej wszystko to, co w Nim siedzi. Wiedział, że jeśli jest to prawdziwa miłość - to zrozumie. Gdy tylko zobaczył swojego syna, owoc nastoletniej, głupiej, a jednak tak bardzo łapiącej za serce miłości - nie krył wzruszenia. Wydawało mu się, że powiedzenie Ani po porodzie będzie rozsądnym rozwiązaniem - dopiero teraz widział jak bardzo się pomylił... Nie mógł jednak dłużej udawać.

Wiedział, że rani narzeczoną, kłamiąc jej prosto w twarz. Nie zgadywał nawet co zada jej większy ból - fakt, że ją zdradzał czy to, że zaraził się HIV - wiedział jednak, że jest gotów podjąć konkretne kroki, by wszystko naprawić. W ciągu kolejnych miesięcy mieli przeprowadzić się do nowego domu i rozpocząć nowe życie... Teraz jednak nie potrafił sobie wyobrazić rodzinnej sielanki. Wreszcie usiedli przy dobrej herbacie - Ania uwielbiała te wspólne wieczory. Włączali wtedy muzykę, trzymali się za ręce. Rozmawiali...

Od początku rozmowa...

...  stanowiła ważną część Ich wspólnej codzienności. Patrzył na nią smutnym wzrokiem, jak by wiedział, że za moment cały jej spokój runie. No i miał rację. Ania wpadła w panikę, nie mogła wydusić z siebie ani słowa. On jednak nie przestawał mówić - wylał z siebie wszystko, całą tą złość, całą nienawiść, jaką żywił do dawnego Krzyśka. Obiecał, że nigdy więcej nie spojrzy na inną kobietę, że będą razem do końca - dla siebie, dla synka. Ale ona już wiedziała, że to koniec - zdjęła pierścionek zaręczynowy, ten sam, który dostała w dniu rozdania świadectw. Teraz nie znaczył już nic. Nie miał pojęcia czy minęła godzina czy cała wieczność - spakowała się, wzięła dziecko, wezwała taksówkę. Przez miesiąc nie miał z nią żadnego kontaktu. Czuł, że zawiódł jako przyszły mąż, partner, ojciec dziecka... jako człowiek. Wiedział jednak, że i tym razem musi się pozbierać - wsparcie znalazł w dawnej znajomej, Agnieszce.

Gdy siedział samotnie

... w Holandii nie mógł myśleć już o nikim innym jak o niej i synku. Był w szoku, gdy na portalu społecznościowym zobaczył zdjęcie Ani - uśmiechniętej, z błyskiem w oku, w kwiecistej sukience. Obejmował ją całkiem przystojny brunet - a maluszek, ich ukochany syn, spał nieświadomy niczego w wózku. Krzysiek miał ochotę rzucić komputerem o ścianę - szybko uświadomił sobie jednak, że w gruncie rzeczy zrobił sobie i jej przysługę. Niestety, nie udało mu się zachować kontaktu z synem. Obiecał sobie, że gdy tylko mały skończy osiemnaście lat, na nowo postara się dorosnąć do roli ojca. Teraz nie miał na to siły. Wiedział, że Ania jest szczęśliwa, a synek dostanie kochający dom i opiekę ze strony jej nowego partnera. Nie wiedział czemu, ale ufał temu człowiekowi. A on? On zrezygnował z Holandii. Dawała mu co prawda fajne pieniądze, ale i wiele zabrała.

Zamieszkał z Agnieszką i jej pięcioletnią córeczką. Wiedział, że jeszcze wiele dobrego na nich czeka. Czasem tylko, przejeżdżając obok, jeszcze niedawno ich wspólnego domu, zerkał kątem oka na małego chłopca, bawiącego się w ogrodzie...