Urlopy koronowe – wybawienie dla pracujących rodziców?

urlopy koronowe

Szkoły nie otworzą się dla holenderskich uczniów w styczniu. Dzieci zostaną w domach, a wraz z nimi rodzice, którzy muszą się nimi opiekować. Uderza to dość mocno w i tak walczących już z kryzysem pracodawców. Podobnie sytuacja wygląda z pracownikami znajdującymi się na kwarantannie. Osobom tym fizycznie nic nie dolega, nie mogą jednak opuścić swojego domu, wystawiając pracodawcę na dodatkowe koszty. Aby zaradzić takim przypadkom, AWVN chce, by rząd wprowadził urlopy koronowe. Co to takiego?

Pomysł AWVN

W poniedziałek Holenderskie Stowarzyszenie Pracodawców AWVN wskazało, iż należałoby wprowadzić coś takiego jak urlopy koronowe. Jego eksperci rozumieją, iż łączenie pracy w domu z uczeniem dzieci, w coraz większym stopniu prowadzi do stresu i napięcia wśród pracowników. Można nawet powiedzieć, iż rodzić pracuje na dwóch etatach. Raz w swojej pracy, a dwa jako nauczyciel pomagający swojemu malcowi przerabiać materiał. „Teraz, gdy szkoły są dłużej zamknięte, jasne jest, że ten problem nie rozwiąże się sam. W tym tygodniu trwają rozmowy między związkami, pracodawcami i rządem na temat formy urlopu” pisze AWVN.

Zdaniem AWVN urlopy koronowe powinny znaleźć się w jednym ciągu praw pracowniczych i być przyznawane na takich samych zasadach jak np. urlop opiekuńczy czy urlop w nagłych wypadkach. Jeśli tak się nie stanie prędzej czy później stres i przeciążenie obowiązkami doprowadzi do absencji pracowników, którzy po prostu się wypalą. Nie umiejąc połączyć jednego z drugim, powiedzą dość i być może pójdą na zwolnienie lekarskie.

Urlopy koronowe opłacane przez państwo?

Urlopy koronowe, to wydawać by się mogło doskonały pomysł. Rodzi się jednak pytanie kto ma za to zapłacić? Cierpiący już kryzys pracodawcy? AWVN wskazuje drogę i pewne rozwiązanie, nie chce jednak, by za urlop koronowy płacili przedsiębiorcy. Gdyby tak się stało, oznaczałoby to, że  „koszty decyzji władz” związane ze zdalną nauką spoczęłyby na ich barkach firm. W przypadku więc wolnego, dotyczącego uczących się zdalnie dzieci, we wszystkich kwestiach finansowych partycypować miałoby państwo.

Z tej formy urlopu mieliby też skorzystać wszyscy pracownicy, którzy są na kwarantannie, a nie są chorzy. Ludzie ci bowiem często znajdują się w dziwnym zawieszeniu. Nie mogą wykonywać swojej pracy, jeśli ta wymaga opuszczenia domu, a nie są też chorzy, by liczyć w 100% na ubezpieczyciela.

 

Elastyczność

Rozwiązaniem alternatywnym miałaby być maksymalna elastyczność pracowników w połączeniu z urlopem, który skracałby np. tydzień pracy o połowę. Przykładowo. Rodzic pracuje godzinę rano, odpowiada na maile, prowadzi telekonferencje. Potem ma kilka godzin przerwy, gdy uczy się razem z dzieckiem, by potem znów popracować 3 godziny, gdy 7-8-latek skończy zajęcia o 12. Pomysły te to jednak tylko i wyłącznie plany, pierwsze szkice i nie wiadomo, czy wejdą one kiedykolwiek w życie.

rozliczenie podatku z Holandii