Turecki sąd uniewinnia dwie Holenderski z ISIS

Na początku tego tygodnia turecki wymiar sprawiedliwości uniewinnił dwie Holenderki przebywające na terytorium Syrii od zarzutu członkostwa w organizacji terrorystycznej, tak zwanego Państwa Islamskiego.

Według tureckiego sędziego jest zbyt mało dowodów świadczących przeciwko Souad D. i Loes F. Kobiety te żyły przez lata na terenie objętym samozwańczym kalifatem, niemniej jednak prokuratura nie posiadała dostatecznych dowodów ich winy. W takiej sytuacji wszelkie wątpliwości były więc rozpatrzone na korzyść podejrzanych. Wyrok nie jest jednak prawomocny i prokuratura ma jeszcze czas na wniesienie apelacji.

 

Powrót do Holandii

Sytuacja ta niezbyt podoba się holenderskim władzom. Z jednej strony służby cieszą się, iż kobiety nie trafią do ciężkich tureckich więzień. Z drugiej jednak, jeśli wyrok się uprawomocni (apelacja nie zostanie wniesiona lub sąd drugiej instancji podtrzyma wcześniejszy wyrok), kobiety mogą bezpiecznie wrócić do Holandii. To zaś nie jest w smak władzom.

W grę wchodzą dwie kwestie. Pierwszą jest ewentualny powrót zradykalizowanych kobiet do kraju, co samo w sobie może stanowić pewne zagrożenie. Druga kwestia to ich nietykalność. Wszystko dlatego, że według prawa osób uniewinnionych za granicą, nie nie można ścigać za to samo w innym kraju. W praktyce holenderski wymiar sprawiedliwości nie mógłby rozpocząć żadnego dochodzenia związanego z działalnością terrorystyczną Holenderek. Nawet jeśli miałby jakieś dowody lub podejrzenia, ponieważ w świetle prawa kobiety te zostały już uniewinnione.

 

Żony

Holenderki będąc w Syrii, wyszły za mąż za ich rodaka bojownika ISIS z Amersfoort. Po upadku kalifatu znalazły się one w jednym z obozów dla uchodźców, tam odnalazł je turecki wymiar sprawiedliwości. Na chwilę obecną, do czasu uprawomocnienia się wyroku D. i F. nie mogą opuścić Republiki. Niemniej, gdy w świetle sąd oczyści je z zarzutów, władze w Ankarze deportują je do Holandii. Tam zaś po opuszczeniu samolotu będą niejako poza jurysdykcją dla holenderskich władz, mając "czystą kartę".

 

Podobna sytuacja miała miejsce jakiś czas temu. Wtedy to tureckie władze deportowały dwie kobiety, żony wojowników Allacha walczących dla Państwa Islamskiego. W ich przypadku jednak, na terenie Azji Mniejszej, nie toczyło się żadne postępowanie karne skierowane przeciwko kobietom. To zaś pozwoliło holenderskim służbom aresztować je zaraz po opuszczeniu stopni samolotu.