Faza zakażenia Amsterdam wprowadza nowe przepisy
zwrot podatku Holandia

We wtorek doszło do dość dziwnej sytuacji z udziałem RIVM. Jeden z naczelnych epidemiologów organizacji stwierdził przed kamerą: „Nie jedź do Rotterdamu, jeśli nie musisz”. Kilka godzin później Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego i Środowiska zaczął się tłumaczyć z tej wypowiedzi i dość niezgrabnie się z niej wycofywać. Czyżby przypadkiem pracownik powiedział coś więcej niż miał?

Susan van den Hof, epidemiolog z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego i Środowiska, przekazała w rozmowie z dziennikarzem RTL na temat epidemii COVID-19 jedno, ale za to bardzo znaczące zdanie. „Nie jedź do Rotterdamu, jeśli nie musisz” – konkretna uwaga, bez mamienia oczu statystyką czy wykresami. Wypowiedź padła z racji ogromnego wzrostu infekcji koronawirusem w tym mieście. W ciągu ostatnich siedmiu dni odnotowano ich tam ponad 500. Oprócz Rotterdamu, pani epidemiolog zwróciła również uwagę na region Hagi i Brabancji Zachodniej. W ich wypadku było mowa jednak jedynie o powodach do „niepokoju”.

Strefa zamknięta?

Po tej wypowiedzi w sieci zawrzało. Niektórzy internauci w komentarzach wskazywali, iż poczuli się jakby dostali kubeł zimnej wody na głowę. Wydawało im się bowiem, że Holandia ma jednak wszystkie sprawy związane z epidemią pod kontrolą, a tu RIVM odradza wjazdu do jednego z największych miast. Czy czeka nas kwarantanna, zamknięcie całego regionu Rotterdamu? W sieci powoli rosła panika połączona z niedowierzaniem ludzi.

 

Wyjaśnienia RIVM

Być może widząc efekty swojej wypowiedzi, już kilka godzin później w mediach pojawiło się sprostowanie. Sądząc po jego treści, wiele wskazuje na to, iż miało ono na celu uspokojenie społeczeństwa: „To nie jest negatywna rada dotycząca podróży. Jako RIVM nie udzielamy porad dotyczących podróży do Holandii. Chodziło mi o to, aby unikać ruchliwych miejsc, takich jak centrum Rotterdamu. To samo dotyczy innych centrów miast, w których nie możesz zachować dystansu, czy to Amsterdamu, czy Utrechtu. Zastanów się dokładnie, dokąd się wybierasz”.

Wynika już z niego, że Rotterdam, pomimo ogromnej liczby nowych zakażeń, jest tak samo bezpieczny lub inaczej tak samo niebezpieczny, jak dziesiątki centrów innych miast i zbytnio nie ma się czym przejmować. Jedynie zaś statystyka wskazuje, iż w Rotterdamie łatwiej spotykać zakażonego, niż w innych miejscach Holandii. Ludzie nie mają się więc czego bać, a cała niefortunność wypowiedzi wiąże się ze złym doborem słów.

Panika i obojętność

Z pierwszej wypowiedzi nie byli również zbyt zadowoleni włodarze Rotterdamu. Nie ma się zresztą czemu dziwić. Takie piętnowanie miasta nie odbija się dobrze na jego wizerunku, nawet w sytuacji, gdy urzędnicy robią wszystko, by zmniejszyć w nim liczbę zakażeń.

Z drugiej jednak strony z twardymi danymi o ilości chorych nie można dyskutować. Wirus w tym mieście bardzo dobrze się rozwija. Dlatego też niektórzy obserwatorzy uważali, iż taka terapia szokowa mogłaby otworzyć oczy co niektórym. Zrozumieliby wtedy, iż walka z COVID-19 nie została jeszcze zakończona. Faktem jest jednak, iż panika i na przykład masowe wykupywanie produktów w sklepach w Rotterdamie z obawy przed zamknięciem miasta przyniosłoby więcej problemów niż pożytku.

zwrot podatku Holandia

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zostaw komentarz
Wpisz tu swoje imię