Reklamówki pełne pieniędzy na Groene Kruisweg

Koronawirus w Holandii ma swoje plusy. Jednym z nich jest wyraźne ograniczenie ruchu na drogach. Dzięki temu funkcjonariusze mogą baczniej przyglądać się kierowcom i łatwiej wychwytywać podejrzane zachowania. Dzięki temu policja w Rotterdamie zabezpieczyła dwie reklamówki wypchane po brzegi pieniędzmi.

Sytuacja miała miejsce we wtorek, ale z racji na czynności operacyjne policja w Rotterdamie poinformowała o całej sprawie dopiero na weekend. 14 kwietnia na Zuiderparkweg, około godziny jedenastej, funkcjonariusze zobaczyli pojazd z dwoma osobami w środku. Nie było w tym nic niezwykłego i jedyny powód zatrzymania mógłby dotyczyć sprawdzenia, czy kierowca i pasażer są spokrewnieni. Jeśli nie, mogłoby ich czekać upomnienie, iż nie siedzą po przekątnej, tak by zachować 1,5 odstępu.

Wkrótce jednak do obserwowanego pojazdu zbliżyły się dwa samochody. Sposób ich jazdy wskazywał, iż nie było mowy, że są to przypadkowi kierujący. Cała trójka jechała przez chwilę razem. To zaś wydało się oficerom na tyle ciekawe, by z bezpiecznej odległości obserwować dalej całą sytuację.

 

Tajemnicze torby

Kolumna jechała tak chwilę, by później szybko zatrzymać się w Keyenburg. Wtedy to oczom patrolu ukazał się widok rodem z filmów szpiegowskich. Jeden z mężczyzn jadący ostatnim pojazdem w kolumnie, wyskoczył z auta, otwarł bagażnik, zabrał z niego dwie torby i przełożył je do tyłu stojącego przed nim pojazdu. Po tym w biegu wsiadł z powrotem do swojego samochodu i cały konwój wkrótce się rozjechał.

Pościg

W tym momencie policjanci doskonale wiedzieli, że coś jest ewidentnie nie tak i być może są oni świadkami działań niezgodnych z prawem. Funkcjonariusze przekazali więc dyżurnemu namiary na pozostałe dwa pojazdy, a sami zdecydowali się ścigać maszynę, do której przełożono ładunek.

 

Policja z Rotterdamu inkasuje gotówkę

Patrol dogonił i zatrzymał pojazd na Groene Kruisweg. Kontrola przebiegała spokojnie, wręcz podręcznikowo. Zatrzymani byli mili i współpracowali z policją. Tak było do momentu, aż stróże prawa nie poprosili o pokazanie zawartości toreb w bagażniku. Gdy je otwarto, oczom oficerów ukazały się setki banknotów w różnych nominałach. Obaj zatrzymani pytani skąd mają pieniądze i w jakim celu je wiozą, nabrali wody w usta i odmówili składania zeznań. W efekcie trafili więc na dołek, podobnie jak dwóch kierowców pozostałych pojazdów. W sumie w areszcie znalazły się trzy osoby z Rotterdamu, w wieku 33, 35 i 46 lat oraz 51-letni mężczyzna z Turcji. Podejrzani staną najprawdopodobniej przed sądem za pranie brudnych pieniędzy, ponieważ po przeliczeniu okazało się, iż w torbach było 270 000 euro nieznanego pochodzenia. Policja z Rotterdamu prowadzi nadal dochodzenie w tej sprawie. Możliwe są więc kolejne aresztowania.

 

Masz ciekawe wiadomości z Holandii? Prześlij je do nas na platformę GP24.