Przykład i ostrzeżenie ze szpitala Zuyderland

lekarze ostrzegają i apelują

To musiało w końcu się stać. Szpital Zuyderland postanowił pod koniec tygodnia opublikować zdjęcie płuc pacjenta chorego na COVID-19. Fotografia ta ma być, zdaniem kardy medycznej, przykładem i ostrzeżeniem dla milionów Holendrów, iż koronawirusa nie wolno lekceważyć, a szczepienia naprawdę mogą uratować nasze zdrowie. Walczący o życie chory, do którego należą sfotografowane płuca,  jest bowiem człowiekiem, który odrzucił możliwość zaszczepienia się farmaceutykiem AstraZeneca. Zrobił to, ponieważ bał się specyfiku, wokół którego pojawiło się tyle zamieszania.

Zdjęcie zniszczonych przez COVID-19 płuc zostało udostępnione za zgodą chorego. Widać na nim, iż to, co kiedyś miało zapewniać człowiekowi życiodajny tlen, teraz przypomina gąbkę nasączoną ropą. Oprócz zdjęcia lekarze wystosowali również list otwarty zaadresowany między innymi do Ministra Zdrowia i RIVM. Można w nim przeczytać: „Nie trzeba być specjalistą od płuc, aby rozpoznać zniszczenia. „Nie musisz być epidemiologiem, aby wyjaśnić ryzyko związane z niezaszczepieniem. Ryzyko poważnych szkód spowodowanych przez COVID-19 jest dziesięciokrotnie wyższe w przypadku 40-latków i 70-krotnie w przypadku 60-latków, niż ryzyko poważnych szkód w wyniku zakrzepicy wywołanej szczepionką”, czytamy w apelu lekarzy.

 

Łabędzi śpiew

Czemu szpital zdecydował się umieścić to zdjęcie, czemu wystosował pismo do władz? To swoisty łabędzi śpiew, krzyk bezsilności kadry medycznej nie tylko szpitala w Zuyderland, ale i setek innych tego typu miejsc w całej Holandii, jeśli nie na całym świecie. Medycy uważają bowiem, iż człowiek, którego zdjęcie płuc można zobaczyć, dziś mógłby spokojnie żyć i być zdrowym. Jego tragiczny los to zaś w ogromnej mierze zasługa mediów i władz kraju. Dlaczego?

Aspiryna jest bardziej śmiertelna

Wszystko dlatego, iż ryzyko związane z zakrzepicą w przypadku szczepionek AstraZeneca i Janssen jest mniejsze niż, np. w przypadku zwykłych leków przeciwbólowych bez recepty. Informacje o zagrożeniu szczepionkami jednak wywołały poważną paranoję w społeczeństwie. Ludzie zaczęli ufać tylko szczepionce firmy Pfizer, jako tej bezpiecznej. Dlatego też wielu, tak jak w przypadku przywołanego chorego, gdy przyszła jego kolej na szczepienie, zrezygnował z niego. Bał się bowiem, iż specyfik AstraZeneca, zamiast uchronić go przed COVID-19 zabije go. Teraz zaś zabija go wirus.
Ponadto szpital patrząc z przerażeniem na to co się dzieje błaga ministra, by „przestał zwlekać i siać niepokój”. „Liczby pokazujące korzyści z masowych szczepień są przytłaczające. Naprawdę nie kłamią. W takim razie wykorzystajmy to jak najlepiej w całym kraju!” wskazują lekarze, prosząc, by wznowić podawanie wstrzymanych dawek szczepionek.

 

Odpowiedź ministra

W odpowiedzi minister wskazuje, iż chciałby, aby szczepienia przebiegały jak najszybciej. Nadal podkreśla jednak, iż istnieje ryzyko poważnych powikłań po podaniu specyfiku firmy AstraZeneca. Pisząc: „Rada Zdrowia ustaliła, że ​​ryzyko śmierci z powodu koronawirusa osób młodszych niż 60 lat jest takie samo albo nawet mniejsze niż ryzyko śmierci z powodu tego bardzo rzadkiego, bardzo poważnego efektu ubocznego”. Dlatego też minister wskazuje na szczepionki firmy Moderna, Pfizer jako te dobre dla młodego pokolenia. Szczepienia zaś odbywają się szybko i sprawie. Nie ma więc potrzeb nadmiernie ryzykować.

Co zaś samego pacjenta. Minister ubolewa nad jego losem: „godne pożałowania jest to, że najwyraźniej oparł swoją decyzję na strachu przed szczepionką, która była dla niego bezpieczna”. Strachu, który po części minister sam zasiał.
W efekcie można się spodziewać, że mimo apeli lekarzy, w Holandii w tej kwestii nic się nie zmieni.

Nasza redakcja w sporze tym staje po stronie zwolenników szczepień. Jeśli mamy taką możliwość zaszczepmy się. Dzięki temu nie tylko możemy uratować własne zdrowie i życie. Możemy też uchronić swoich najbliższych przed zakażeniem. COVID-19 to zaś choroba, której nie wolno lekceważyć, a korzyści z przyjęcia tych dwóch zastrzyków znacznie przewyższają ewentualne, znikome ryzyko powikłań. (Autor jest osobą, która przeszła COVID-19 i miała problemy z oddychaniem).