Dongen Glorieux w końcu przełom?
zwrot podatku Holandia

Wracamy do sprawy zakwaterowania polskich pracowników w Dongen. Wczoraj w tamtejszym ratuszu miał miejsce kolejny etap batalii o kompleks Dongense Glorieux, w którym to nasi rodacy mieli zamieszkać.

Sprawa mieszkań dla Polaków w Dongen ciągnie się już od ponad pół roku. Pierwsze plany wprowadzenia naszych rodaków do miasta pojawiły się już w grudniu 2019 roku. Wtedy to samorządowcy doszli do porozumienia, by wykorzystać porzucony i zapomniany przez ponad dekadę kompleks zabudowań Glorieux. Ten zespół kilku banków wzniesionych w latach siedemdziesiątych XX wieku był własnością spółdzielni mieszkaniowej. Obecnie zaś nieco przykurzony i zaniedbany, ale nadal sprawny, czeka na nowe życie. Pomysł wydawał się więc wręcz idealny. Najemca niewielkim kosztem kilku drobnych remontów mógłby przybudować budynki, by stworzyć z nich mały „polen hotel” dla tak potrzebnych w tym regionie polskich pracowników migrujących. Wszystko było już ustalone. W pustostanach zaczęły się już nawet pierwsze prace remontowe. Wtedy jednak z pewnego letargu przebudziła się miejscowa ludność.

 

Jesteśmy na nie w sprawie polskich pracowników

Mieszkańcy Dongen przez wiele lat nie interesowali się zbytnio ani kompleksem budynków, ani terenem zielonym, w którym te się znajdowały. Gdy jednak dowiedzieli się, że mają w nich zamieszkać Polacy, w lokalnej społeczności zrodził się duch walki i wrogości. Ta jednak nie była bezpośrednio wycelowana w naszych rodaków. Ludzie uważają, iż pracownicy migrujący są potrzebni i muszą mieszkać w Holandii, ale z dala od nich. Cała furia skierowana była na organa władzy, którym zarzucono to, iż decyzje o przeznaczeniu kompleksu zapadły bez wiedzy i zgody zainteresowanych. Sprawa trafiła nawet do sądu.

Wyrok

Sąd w Bredzie stanął po stronie mieszkańców. Wymiar sprawiedliwości wyrzucił więc polskich pracowników z Dongen, zanim ci zdążyli się jeszcze wprowadzić. Nie był to jednak triumf ostateczny, a „zawieszenie broni”, które wiązało ręce obu stronom. Najemca, jak i gmina, nie mógł kontynuować remontu. Działań w budynku nie mogli rozpocząć też mieszkańcy, którzy na szybko znaleźli dla niego wiele społecznych możliwości wykorzystania.

Skarga w ratuszu

Kolejny akt tej prawno-sądowej batalii miał miejsce wczoraj w ratuszu. Doszło tam bowiem do przesłuchania ogólnego. W ramach dialogu społecznego, w których udział wzięły władze samorządowe i mieszkańcy, wysłuchano głosów sprzeciwu ponad 40 osób, które zostały wytypowane przez lokalną społeczność. Działanie to przyjęło nieco nietypową formę. Zwykle bowiem przesłuchiwany ma około 40 minut na swoją wypowiedź, tu jednak ze względu na mnogość chętnych czas ten skrócono tylko do kilku, maksymalnie kilkunastu minut.

Podczas dyskusji, pojawiały się te same argumenty co w grudniu. Blisko 100 migrantów spowoduje, iż okolica stanie się głośniejsza, bardziej niebezpieczna, zabraknie miejsc parkingowych, może dochodzić do różnych niepokojących incydentów, zaśmiecania itd. Sprawa więc niejako utknęła w martwym punkcie.

zwrot podatku Holandia

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zostaw komentarz
Wpisz tu swoje imię