Polski bilet w jedną stronę

31-letnia Polka wsiadła do autobusu z Polski do Den Bosch, jechała do Holandii. Miała tylko usłyszeć wyrok w swojej sprawie. W sądzie okazało się jednak, że może zapomnieć o szybkim powrocie do kraju. Skazano ją na trzy lata więzienia za usiłowanie zabójstwa.

31-letnia Ewelina N. przybyła do Holandii rejsowym autobusem z Polski. Miał to być szybki kurs, jednodniowy wyjazd, którego celem była rozprawa sądowa. Kobietę oskarżono o usiłowanie zabójstwa swojego konkubenta w domku letniskowym w Valkenswaard, w czerwcu ubiegłego roku.

 

Nagły zwrot w śledztwie

Sprawa Polki, o której pisaliśmy już jakiś czas temu, miała bardzo burzliwy przebieg. Początkowo sąd rozpatrywał wersję zdarzeń, według której 31-latka będąc pod wpływem alkoholu zaatakowała swojego ówczesnego partnera. Zadała mu jeden silny cios w klatkę piersiową, a później tym samym nożem zraniła się w stopę, by udać obronę własną. Ostrze tylko o milimetry minęło wrażliwe narządy i tętnice ofiary, dzięki czemu mężczyźnie udało się przeżyć. Zeznania mężczyzny o ataku na niego miał potwierdzać świadek.

Kobieta przed holenderskim wymiarem sprawiedliwości zeznała, iż atak nożem był obroną własną, ponieważ konkubent zaatakował ją pierwszy, uderzając silnie w twarz i raniąc ją właśnie w stopę.

 

Nagłe zniknięcie

Proces trwał już kilka miesięcy, gdy nagle doszło do bardzo interesującego zwrotu akcji. Poszkodowany, który zaraz po dojściu do zdrowia zniknął bez śladu z holenderskiego szpitala, nagle pojawił się na jednej z rozpraw kobiety. Nie podjął on jednak roli oskarżyciela posiłkowego, a obrońcy. Odwołał wszystkie swoje zeznania i potwierdził wersję kobiety mówiącą o samoobronie. Ofiara mówiła, że wybaczyła napastnikowi i prosiła o wyrozumiałość sąd, wskazując, że z powodu alkoholu 31-latka już wiele wycierpiała. Straciła między innymi dziecko.

 

Sąd

Wszystko to spowodowało, iż sąd kończąc rozprawę stał przed bardzo poważnym dylematem. Główny świadek- ofiara wycofała bowiem swoje zeznania i potwierdził wersję kobiety. Z drugiej jednak strony prokuratura odrzuciła jego nową historię mówiąc, iż to wszystko kłamstwa wynikające z dobroci serca. Oskarżyciel domagał się więc 5 lat za usiłowanie zabójstwa, obrońcy dalszego śledztwa i w konsekwencji zmienienia oskarżenia z usiłowania zabójstwa na przekroczenie obrony koniecznej.

 

Wyrok

Ogłaszając w piątek wyrok, sąd nie przychylił się jednak do wizji obrońców. Skazał Ewelinę N. na 3 lata więzienia. Kara jest niższa od tej, której domagał się prokurator ze względu na to, iż kobieta miała „czystą kartę”, była wcześniej przykładną obywatelką i nie ma ryzyka możliwości recydywy. Sąd w swoim uzasadnieniu stwierdził, że nowe zeznania mężczyzny są wątpliwe. Nie było więc ataku, a co za tym idzie prawa do samoobrony. Zresztą, nawet jeśli do uderzenia w twarz by doszło, to dźgnięcie nożem w płuca praktycznie obok serca jest niewspółmierne do ciosu otwartą ręką.

Kobieta zaraz po usłyszeniu wyroku została zabrana przez policję do aresztu.

Na chwilę obecną nie wiadomo czy Ewelina N. złoży apelację. Pewne jest jednak, iż szybko nie wróci raczej do Polski.