Policja aresztuje polskiego kierowcę ciężarówki w Zutphen

CBR bada jak zabójca policjanta mógł prowadzić zawodowo ciężarówkę

Funkcjonariusze policji w Zutphen zatrzymali kierowcę ciężarówki, który chciał rozładować swoją maszynę. Niestety robił to wyjątkowo nieudolnie. Owa nieudolność i ogólne zagubienie spowodowały przyjazd patrolu. Ten zobaczył, iż człowiek przed nimi chodzi na miękkich nogach. W efekcie kierowca, którym okazał się nasz rodak, trafił na policyjny dołek.

Kierowca od wszystkiego

Zawodowi kierowcy, zwłaszcza w przypadku mniejszych ciężarówek bardzo często zajmują się nie tylko prowadzeniem tych pojazdów. Równie często odpowiadają oni za rozładunek i załadunek tego co mają na pacę. Wszystko związane jest z redukcją kosztów. Po co płacić kolejnej osobie jeżdżącej w trasę z kierowcą, by ta rozładowywała pojazd, skoro sam prowadzący w momencie zatrzymania może złapać za "paleciaka" i wyciągnąć z przestrzeni ładunkowej paletę dla danej firmy lub sklepu. Tym bardziej, iż zwykle w tych czynnościach pomaga mu również odbiorca.

Rosnące straty

W Zutphen rozładunek wyraźnie nie szedł jednak po myśli kierowcy. Ten starał się załadować i rozładować swój pojazd. Czemu? Trudno powiedzieć. Wiadomo było jednak, iż wyraźnie nie radzi sobie z tą czynnością. Podczas rozładunku mężczyzna uderzał we wszystko, co się dało. Ofiarą kierowcy padł nawet zaparkowany nieopodal samochód osobowy. Widząc to, świadkowie zadzwonili na policję. Gdy oficerowie przybyli na miejscu zobaczyli przed sobą człowieka, który zdawało się, iż chwiał się na nogach.

Funkcjonariusze wylegitymowali kierowcę. Okazało się, iż stoi przed nimi 33-letni Polak. Pytany o jego stan kierowca powiedział oficerom, iż nie wypił ani kropli alkoholu. Słowa te jednak przegrały z wynikiem badania alkomatem. Sprzęt ten pokazał dobitnie, iż nasz rodak wypił zdecydowanie za dużo i nie było to bynajmniej jedno piwo ponad dopuszczalny limit.

Wilczy bilet

W zaistniałej sytuacji przybysz z Europy Środkowej musiał zrobić sobie przymusową przerwę w pracy. Funkcjonariusze aresztowali go i zabrali na komisariat. Jego sprawą w najbliższych dniach zajmie się sędzia policyjny. Wiele wskazuje na to, iż grzywna z powodu wyrządzonych szkód będzie najmniejszym problemem naszego rodaka. Straci on również najprawdopodobniej prawo jazdy oraz pracę, z której może wylecieć nawet dyscyplinarnie. To zaś dla kierowcy zawodowego może stanowić ogromny problem. Mało, który przedsiębiorca będzie chciał zaryzykować i mieć kierowcę pijącego za kółkiem we własnej flocie. Czyżby 33-latka czekało przebranżowienie?