Polacy w Holandii duma i wstyd w dobie COVID-1

Jak wygląda sytuacja Polaków w Holandii w dobie COVID-19? Część naszych rodaków postanawia pokazać mieszkańcom Niderlandów, jak bardzo mylą się w stosunku do Nas. Niektórzy decydują się wrócić do ojczyzny, by być bliżej swoich rodzin. Jeszcze inni dobitnie pokazują, iż Polak to buc, cham i prostak.

Epidemia koronawirusa w Holandii to bardzo trudny czas dla wszystkich mieszkańców krainy tulipanów. Redaktorzy Głosu Polski starają się być w dobie kryzysu cały czas przy Was, informować o sytuacji i wskazywać na działania naszych rodaków w Królestwie Niderlandów. Wiemy więc o powodach do dumy, niepokoju i wstydu.

 

Dumni z rodaków

O powodach do dumy możemy mówić na kilku płaszczyznach. Na platformę GP24 docierają informacje o czynach naszych obywateli. Zarówno tych, którzy przyjechali do Holandii na etat, jak i tych, którzy mieszkają w Niderlandach od lat. Czasem są to zwykłe małe gesty. Wśród nich najczęściej słyszymy o robieniu zakupów dla starszych sąsiadów lub wyprowadzaniu psa na spacer, tak by osoby będące w największej grupie zagrożenia COVID-19 nie musiały się narażać. Są jednak też bardziej zorganizowane akcje. Na opublikowany apel w Głosie Polski o pomocy dla szpitala Reinier de Graaf w Delft zareagowało dziesiątki ludzi. Wszystko to pokazuje, że w dobie zagrożenia, Polacy potrafią nie tyle się jednoczyć, ale również działać na rzecz dobra innych.

Polacy w Holandii potrzebują Twojej pomocy

Niepokój i strach

Polacy w Holandii to nie tylko bohaterowie, ale i ofiary. W dobie epidemii wielu naszych rodaków pracuje w pocie czoła w szklarniach, sortowniach czy przy liniach produkcyjnych. Ludzie ci pomimo zagrożenia nie posiadają żadnych środków ochrony. Przedsiębiorcy nie zapewniają im maseczek, rękawiczek ani środków do dezynfekcji. Ponadto wielu z nich mieszka wręcz w skandalicznych warunkach. W domkach panuje brud, zimno i przeludnienie, czyli idealne warunki do wybuchu ogniska epidemii. Z racji pogarszającej się sytuacji wielu naszych rodaków zdecydowało się opuścić Holandię, by być w tych trudnych czasach bliżej rodziny. Inni zaciskają zęby i pracują dalej. Obecnie ich losem zaczęły interesować się związki zawodowe i władze Holandii, które zauważyły, że to właśnie oni utrzymują jeszcze gospodarkę Niderlandów na chodzie i to dzięki ich poświęceniu wielu mieszkańców Niderlandów może znajdować najpotrzebniejsze produkty na sklepowych półkach.

Polscy pracownicy w kleszczach koronawirusa

Polacy w Holandii - najgorszy sort?

Na obrazie tym skazą kładzie się jednak jeszcze trzecia grupa Polaków. Zawsze staramy się stać po stronie naszych obywateli, niemniej jednak w tym wypadku postanowiliśmy nagłośnić całą sprawę. Wszystko dlatego, iż jednostki takie, jakie możemy zobaczyć na opublikowanym niedawno filmie w mediach społecznościowych, kładom się cieniem na obrazie całej naszej grupy w tym pięknym kraju. W takiej sytuacji Polaka bardzo często utożsamia się jako pijaka, awanturnika i idiotę. Piszący to redaktor wie, że są to mocne słowa. Jak jednak nazwać człowieka, który siedzi w koszyku i jeździ po sklepie i krzyczy koronawirus, a później śmieje się z pracownika supermarketu, który stara się zwrócić uwagę jemu i jego koledze.

Autor felietonu doskonale rozumie, iż niektórzy potrzebują się zrelaksować, odprężyć po pracy. Nie można tego jednak robić kosztem innych. Kosztem ich pracy i poczucia wartości. Być może to wydaje się śmieszne, ale co pomyśleli inni ludzie robiący zakupy?

Nie gódźmy się na to i piętnujmy zachowania tego typu. Jeśli zaś pozostaniemy bierni, nie dziwmy się, że potem w miastach i miasteczkach nas nie chcą, bo uważają, że Polak = kłopoty.