Pogłoski o ich śmierci były mocno przesadzone

Wszyscy myśleli, iż one już dawno przestały istnieć, a ludzie w Holandii będą mogli je oglądać tylko na zdjęciach i starych filmach. Badacze Rijkswaterstaat dokonali jednak zadziwiającego odkrycia w delcie Haringvliet. Okazało się, iż w sieci wpadło im tam kilka dorosłych osobników alozy.

W mediach mówi się, że dobra wiadomość to zła wiadomość. W takiej więc sytuacji mamy dla Was w niedziele wyjątkowo złą, z medialnego punktu widzenia, informację. Naukowcy w delcie Haringvliet odkryli gatunek ryby, który od wielu lat był uznawany w Niderlandach za wymarły.

Aloza - ryby, które rzekomo wymarły

Aloza to ryby z rodziny śledziowatych. Gatunek ten  żyje w wodach przybrzeżnych, do rzek wpływa zaś na okres tarła. Największe osobniki dochodzą do 80 cm, średnia to jednak około 40 cm długości. Ciało, jak na gatunek śledziowatych, jest bocznie spłaszczone, wysokie, pokryte cykloidalną łuską. Odżywia się głównie zooplanktonem. Kilka dorosłych osobników odnalezionych w wodach słodkich oznacza, iż ryby są gotowe do tarła, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, iż gatunek te odrodzi się w Holandii.

Otwarte drzwi

Zniknięcie wielu gatunków ryb z Holandii to, jak można się łatwo domyślić, robota człowieka. Holenderscy inżynierowie, jako jedni z najlepszych na świecie, wydarli kilometry kwadratowe Holandii morzu. Stworzyli też wiele śluz, zapór, tam i grobli, by uchronić swoją ojczyznę przed powodzią. Niestety działania te pomimo ogromnej dbałości o środowisko odbiły się negatywnie na florze i faunie. Zmiany te najbardziej dotkliwie odczuły ryby, zarówno wspomniane tu alozy, jak i np. trocie wędrowne. Uregulowanie rzek, postawienie zapór, zamków doprowadziły do tego, iż ryby nie są w stanie płynąć pod prąd cieków, na tarło. Zniknęły więc ich miejsca lęgowe. By temu przeciwdziałać od początku XXI weku wielu ekologów zrzeszonych w rządowych i pozarządowych organizacjach stara się odtworzyć dawny ekosystem. Jednym ze sposobów jest otwieranie przepustów i pozwolenie na niewielkie mieszanie się wody słodkiej i słonej. Chodzi bowiem o to, by z jednej strony uniknąć zasolenia ziem uprawnych, z drugiej pozwolić jednak działać naturze zgodnie z jej planem.
Ponowne pojawienie się alozy w Niderlandach pokazuje, iż działania te przynoszą pozytywne efekty.