Odszkodowanie dla noworodka z Eindhoven

Takiej sprawy w Niderlandach nie było już dawno. Najnowsze wiadomości z Holandii mówią o przyznaniu noworodkowi odszkodowania co najmniej w wysokości 3500 euro. Wszystko z powodu zbyt głębokiego ciecia chirurga.

Niderlandzki sąd w minionym tygodniu rozpatrzył sprawę złożoną przez rodziców obecnie już dwuletniego dziecka. Dotyczy ona sytuacji, jaka miała miejsce podczas porodu. Ten nie przebiegał tak, jak powinien. Medycy ze szpitala Catharina, stwierdzili, iż istnieje ryzyko niedotlenienia noworodka, dlatego też, by nie narażać chłopca, zapadła decyzja o dokonaniu cesarskiego cięcia.

 

Cesarka

Zabieg cesarskiego cięcia poszedł jednak nie do końca po myśli lekarzy. Wykonujący operację chirurg naciął ścianę macicy, by wyciągnąć niemowlaka, niestety ostrze skalpela wsunęło się zbyt głęboko. W efekcie dosięgnęło buzi malca, rozcinając mu policzek na długości czterech centymetrów.

Podczas tej sytuacji matka dziecka, z powodu znieczulenia przy zabiegu była nieprzytomna. Ojciec ze względów bezpieczeństwa nie asystował przy zabiegu.

 

Pamiątka na całe życie

Blizna powstała w dniu narodzin zostanie dziecku na całe życie. Obecnie szkrab nie zdaje sobie być może nawet sprawy z tego, iż został naznaczony taką skaryfikacją, niemniej jednak wraz z wiekiem i pojawieniem się rówieśników w przedszkolu czy szkole może mu być ona boleśnie wytykana. 22-letni ojciec dziecka również nie ma wątpliwości, iż to znamię zostanie mu do końca życia i za każdym razem, gdy jego syn spojrzy w lustro, będzie widział efekty nie do końca udanej cesarki. Z tego też względu rodzice chłopca postanowili walczyć w jego imieniu o odszkodowanie za poniesiony uszczerbek na zdrowiu.

 

Reakcja szpitala

Gdy rodzice wraz z prawnikiem zwrócili się z roszczeniem do szpitala, ten odmówił uznania swojej odpowiedzialności za ranę chłopca. Dyrekcja jedynie, w ramach gestu dobrej woli, postanowiła przyznać maluchowi 500 euro na zabieg kosmetyczny. Słysząc oburzenie rodziców, placówka zwiększyła kwotę do 1000 euro. Reprezentujący rodzinę prawnik odrzucił jednak tę propozycję. Sprawa trafiła więc do sądu.

 

Pozew

Młodzi rodzice z niespełna dwuletnim dzieckiem nie mają czasu praktycznie na nic, tym bardziej na prowadzenie spraw sądowych. Niestety reakcja szpitala nie pozostawiła im innego wyjścia, wspominał podczas procesu pełnomocnik rodziny. W październiku ubiegłego roku na wokandzie sądu w Eindhoven pojawiła się sprawa cesarki. Za ból i cierpienie chłopca prawnik zażądał zaliczki w wysokości minimum 3,5 tysiąca euro. Kwota ta nie jest  ostateczna. W tak młodym wieku nie wiadomo bowiem, jak maluch będzie się rozwijać i czy na młodej budzi blizna będzie zanikać, czy też z wiekiem znacząco zeszpeci mu twarz.

Podczas procesu prowadzący całą procedurę lekarz zeznał przed sądem, iż z racji na pośpiech, spowodowany możliwością niedotlenienia nie sprawdził dokładnie, jak ułożony jest noworodek w łonie matki. Dodał również, że spodziewał się grubszej ściany macicy.

W toku postępowania głos w sprawie zabrał też niezależny chirurg ginekolog. Po zbadaniu całej dokumentacji medycznej stwierdził, iż ryzyko urazu dziecka podczas cięcia cesarskiego jest niezwykle rzadkie. Niemniej jednak zdarza się, a wtedy uraz jest konsekwencją działań lekarza. Dzięki temu sąd stwierdził, że doszło do błędu medycznego i szpital ponosi za niego pełną odpowiedzialność.

 

Zaliczka

W tej sytuacji decyzją sądu szpital musi wypłacić rodzicom dziecka 3,5 tysiąca euro zaliczki na poczet leczenia. Najnowsze wiadomości z Holandii wskazują, iż rodzice chcą teraz poczekać, aż ich syn podrośnie, by to on mógł podjąć sam świadomą decyzję, czy chce spróbować usunąć bliznę. Kolejne operacie i zabiegi to bowiem ból i cierpienie, na które zarówno ojciec, jak i matka nie chcą narażać dziecka bez potrzeby. Jeśli za kilka lat zapadnie decyzja o leczeniu, którego wartość będzie przekraczać zasądzoną w miniony piątek kwotę, sąd po wycenie świadczenia może nakazać wyższe odszkodowanie.