Nielegalne fajki w Holandii

Holenderska policja dokonała na początku tego tygodnia nalotów na dużą skalę w Limburgii, Brabant i Gelderland. Wszystko w związku z dochodzeniem dotyczącym międzynarodowego gangu podrabiającego wyroby tytoniowe.

Policja i służby celne weszły do wielu budynków na terenie Limburgii, Brabant i Gelderland. Akcja ta jest zwieńczeniem długotrwałego dochodzenia. Miało ono celu wyśledzenie i zebranie niezbitych dowodów w sprawie międzynarodowego gangu zajmującego się produkowaniem papierosów bez koncesji. Działalność tej grupy kosztowały holenderski rząd ponad 67 milionów euro. Wszystko z powodu braku wpływów do budżetu z tytułu podatku akcyzowego, naliczanego z każdej legalnie zakupionej w Królestwie Niderlandów paczki.

Naloty odbyły się nie tylko w Niderlnadach, ale też w wielu innych krajach Europy.

 

Niepewny towar

67-milionów strat to równoznaczność sprzedaży na holenderskim rynku papierosów i innych wyrobów tytoniowych o łącznej masie ponad 624 500 kilogramów suszu. Oprócz jednak strat dla budżetu państwa istniało również poważne ryzyko dla zdrowia Holendrów. Tytoń pochodzący z nieznanego źródła może być bowiem szkodliwy jeszcze bardziej niż zwykle. Wystarczy bowiem, by na skutek niewłaściwego przechowywania, często w zawilgłych szopach, pojawił się na nim grzyb i pleśń. Ponadto nieuczciwi sprzedawcy, by dodatkowo zbić cenę swoich papierosów, mogą dodawać do nich różnych zapychaczy. To zaś powoduje, że w skrajnych przypadkach, w „papierosach spod lady” znaleźć możemy nie tylko tytoń, ale i zioła rosnące na okolicznych łąkach. W takiej sytuacji ostrzeżenia dotyczące tego, iż nie wiadomo, czy rośliny te nie zawierając metali ciężkich lub nie były opryskiwane szkodliwymi dla zdrowia pestycydami, są czasem wręcz niezbędne.

Konsultacje

By więc w końcu ukrócić działania gangu, policja i holenderscy celnicy nawiązali współpracę ze swoimi odpowiednikami m.in. w Wielkiej Brytanii, Polsce, Czechach i we Włoszech. Całe dochodzenie, wraz z przygotowaniem nalotu trwało blisko rok. Akcja jednak przebiegła perfekcyjnie. Celnicy uważają więc, iż warto było tyle czekać.

Udany "połów"

Cztery największe grube ryby wpadły podczas nalotu w Limburgu. Tam funkcjonariusze zatrzymali za jednym razem grupę mężczyzn w wieku od 45 do 56 lat. Ta międzynarodowa czwórka, w której skład wchodzi Holender, Polak, Rumun i Brytyjczyk, najprawdopodobniej zarządzała całym biznesem na terytorium Holandii. Mężczyźni ci są podejrzewani o oszustwa akcyzowe, wprowadzanie do obiegu papierosów bez pozwoleń, pranie brudnych pieniędzy i udział w międzynarodowej grupie przestępczej. Funkcjonariusze nie wykluczają jednak, iż w toku śledztwa ludziom tym zostaną pozostawione również inne zarzuty.

 

Podczas nalotu wpadł Holender, Polak, Rumun i Brytyjczy.  

 

Oprócz wspomnianej czwórki aresztowano jeszcze 14 innych osób. Dziewięciu z nich wpadło praktycznie na gorącym uczynku, ponieważ złapano ich w nielegalnej fabryce papierosów, w Stramproy. Kolejne trzy osoby również musiały się grubo tłumaczyć. Zatrzymano je bowiem w magazynie w Eygelshoven, gdzie przechowywano nielegalny tytoń. Ostatnią dwójkę zatrzymano w pobliżu portu lotniczego w Eindhoven.

 

Zorganizowana akcja

Powróćmy jednak jeszcze na chwile do współpracy międzynarodowej. Wymienione wcześniej kraje nie tylko przekazywały sobie wzajemnie informacje na temat nielegalnej produkcji tytoniu. Praktycznie w tym samym czasie policjanci z Belgii, Włoch, Cypru, Rumunii, Wielkiej Brytanii i Polski jednocześnie dokonali nalotów, uderzając w lokalne placówki tego międzynarodowego gangu. W sumie oprócz 4 nalotów w Holandii, policja weszła jeszcze do 11 biur, fabryk, domów i magazynów na terenie całej Europy.