Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie, czyli gmina Berg en Dal

150 godzin prac społecznych dla Polaka

Chyba każdy, kto pracował w Holandii lub interesuje się losem naszych rodaków w tym kraju, słyszał o „polskich domkach”. Na takie właśnie sypialnie naszych rodaków postanowiła zapolować gmina Berg en Dal. Cel eksmisja i nałożenie kar na właścicieli. W efekcie jednak gmina, zamiast zarobić na grzywnach, sama musi płacić.

W 2019 roku przedstawiciele gminy Berg en Dal nałożyli na jednego z właścicieli domów wakacyjnych karę w wysokości 25 tysięcy euro. Powód? Budynki były zajmowane na stałe i to nie przez wczasowiczów. W efekcie nie można więc mówić o wykorzystaniu ich zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego, to zaś kwalifikuje się jako wykroczenie administracyjne i jest surowo karane. Region ten chce reaktywować turystykę na swoim terenie i sprawić, by parki wakacyjne znów zapełniły się nie migrantami zarobkowymi z Europy Wschodniej, a turystami.

 

Audyt

Podstawą wymierzenia kary stanowił nalot urzędników, zwany prawniczo audytem. Podczas kontroli inspektorzy stwierdzili, iż przed dwoma budynkami należącymi do tego samego właściciela znajdują się samochody wydzierżawione od jednej z tamtejszych firm. Oprócz tego w jednym z budynków znaleziono naszego rodaka, a w drugim odkryto łóżka, z których korzystali ludzie i płaszcz wiszący na wieszaku. Wszystko to oczywiście poza sezonem turystycznym. Wniosek, domki są zamieszkałe przez pracowników migrujących. Należy się więc kara.

 

Odwołanie

Wizja zapłaty 25 000 euro nie spodobała się właścicielowi nieruchomości. Jego irytacja całą sprawą była tym większa, iż ta sama gmina jakiś czas wcześniej pozwoliła mężczyźnie na to, by połączył on owe dwa budynki w „dom firmowy”. To zaś oznaczało, iż mogą tam mieszkać osoby powiązane z parkiem wakacyjnym. Mówiąc inaczej, może tam mieszkać personel, który zajmuje się parkiem np. kosi trawę, sprząta itd. Tym zaś miał zajmować się spotkany w domku Polak.

W zaistniałej sytuacji właściciel postanowił walczyć z gminą i zgłosił się do komisji ds. zastrzeżeń gminy Berg en Dal, rozpoczynając sądowe postępowanie administracyjne.

 

Wyrok

Wyrok w sprawie, który zapadł pod koniec ubiegłego tygodnia, nie pozostawił na gminie suchej nitki. Komisja wyraźnie stwierdziła, iż gmina wcześniej zezwoliła na wykorzystanie budynku na inne niż rekreacyjne cele. Lokal nie musi więc spełniać wymogów domku wakacyjnego. To zaś oznacza, iż obecność Polaka nie świadczy całkowicie o niczym, tak samo, jak płaszcz wiszący na wieszaku. Ponadto śledztwo wykazało, iż audyt zawierał nieaktualne zdjęcia budynków (z zaparkowanymi samochodami). Oprócz tego fotografie wykonano tak, że nie wskazywały dokładnie, o które domy chodzi. Sam raport nie został nawet podpisany przez osobę sporządzającą go. Nie był więc wiążący prawnie. W efekcie gmina nie tylko musi anulować grzywnę, ale zapłacić wszystkie koszty związane z całym postępowaniem prawno-sądowym. Co zaś tyczy się mieszkających tam naszych rodaków, nie muszą zmieniać miejsca zakwaterowania.

 

W całej sprawie otwarte pozostaje jednak jedno pytanie. Czy samorząd ma u siebie taki chaos administracyjny, iż nie wie jakie pozwolenia wydają jej poszczególne organy. Czy też władze lokalne chcą zrobić wszystko, by pozbyć się uciążliwych lokatorów z parków wakacyjnych?To pytanie pozostawimy jednak otwarte.