Holenderski rząd chce wywłaszczyć rolników

Holenderski rząd chce wywłaszczyć rolników

Wiele wskazuje na to, iż już niedługo możemy spodziewać się kolejnych rolniczych protestów w Holandii. Traktory znów wyjadą na drogi blokować ulice i autostrady. Dlaczego? Wszystko z racji nowych pomysłów rządu. Gabinet zaczął bowiem snuć dalekosiężne plany, pozwalające nawet wywłaszczyć rolników z ich ziem, jeśli ci będą produkować zbyt dużo azotu.

rozliczenie podatku z Holandii

Gabinet Marka Rutte rozważa nowe działania mające na celu ograniczenie emisji azotu w rolnictwie. Wraz z Holenderską Agencję Oceny Środowiska (PBL), rząd stworzył projekt ustawy, który może zachwiać w posadach rynkiem rolnym w królestwie tulipanów. Mowa w nim bowiem o wykupie praw produkcyjnych rolników, a także wykupie gruntów rolnych. Ta druga opcja to nic innego jak wywłaszczenie rolników, pozbawienie ich ziemi, jeśli ci, a właściwie ich zwierzęta produkowałyby zbyt dużo azotu.

 

Azotowa czkawka

W Holandii od kilku lat ma miejsce „azotowa czkawka”. Rząd wprowadza przepisy i plany przepisów, które mają zmniejszyć emisję tego szkodliwego gazu. Sęk jednak w tym, iż decyzje władz dosłownie odbijają się na praktycznie całym społeczeństwie. Doszło już do kryzysu azotowego w budownictwie, który na wiele miesięcy praktycznie zastopował całą branżę.  Nastąpiło spowolnienie ruchu, gdy rząd ograniczył prędkość na autostradach. Zaistniały nawet tak kuriozalne sytuacje, w których naukowcy pracowali nad zmianą pasz dla zwierząt rolnych, bo te trawiąc, produkowały zbyt dużo gazu, który w wiadomy sposób oddawały do atmosfery. Generalnie praktycznie żadna decyzja gabinetu w tym zakresie nie spotkała się z aprobatą społeczeństwa, nie licząc oczywiście małych grup ekologów, którzy jednak sami przy pomysłach takich jak masowy ubój bydła, przecierali oczy ze zdumienia.

Wywłaszczenie

Jedną z grup, która najbardziej protestowała przeciw polityce azotowej byli rolnicy. Obostrzenia te bowiem dosłownie wpływają na ich produkcję, a więc i finanse. Dlatego też przez Holandię przechodziły już fale rolniczych protestów. Teraz najprawdopodobniej będą mieć miejsce kolejne. Rząd bowiem wraz z PBL wpadł na pomysł wywłaszczenia rolników. O co w tym chodzi?
Rolnicy mają pewne prawo do produkcji azotu (ten pojawia się w amoniaku wraz z odchodami i gazami zwierząt). Władza chce to prawo od nich wykupić, a następnie zniwelować. Co to oznacza w praktyce? Konieczność zmniejszenia pogłowia bydła lub trzody chlewnej. Za tym pojawia się pomysł wywłaszczenia rolników, czyli odebrania im ziemi, w szczególności łąk i pastwisk. Po to, by nie mogli oni powiększać pogłowia zwierząt. Tereny te zaś miałyby być następnie przeznaczone pod bardziej ekologiczną działalność, np. uprawy lub po zmianie planów zagospodarowania przestrzennego, postawienie tam nowych osiedli.

 

Koszty

Cały projekt wywłaszczenia i odkupienia praw azotowych miałby kosztować władze około 17 miliardów euro. Rząd bowiem płaciłby rolnikom za ziemię i prawa do emisji azotu. Sęk jednak w tym, iż wątpliwe, by rolnicy na to się zgodzili. Hodowla to bowiem ich sposób na życie, a im mniejsze pogłowie, tym mniej staje się to opłacalne. Wielu może więc nie przystać na decyzje rządu. Jaki byłby tego efekt? Protesty, demonstracje? A jeśli to nie pomoże to może dojść do tego, iż władza będzie siłą odbierać rolnikom ziemię i zwierzęta, wskazując, iż robi to dla dobra wszystkich, a oni za dostaną pieniądze. Wszystko to brzmi jak pomysł na wyjątkowo niespokojny rok. Na szczęście przepisy te są dopiero na etapie wstępnych szkiców i trudno powiedzieć, czy faktycznie wejdą w życie. Już są bowiem w dużym ogniu krytyki.