Dane zadziwiają, holenderska produkcja osiąga nowy poziom

dane zadziwiają holenderska produkcja uzyskuje rekordowy poziom

Bardzo ciekawe informacje docierają do nas z indeksu menedżerów ds. Zakupów Nevi PMI.  W dokumencie tym zmierzono produkcję w holenderskich firmach. Najnowsze dane wskazują, iż ta w marcu dotarła do rekordowego poziomu wynoszącego 64,7 punktu. Jest to więc najsilniejszy wzrost od lutego 2018 roku i drugi co do wielkości od czasu rozpoczęcia pomiarów. Wygląda więc na to, iż obostrzenia koronowe i kryzys związany z pandemią nie przeszkodziły gospodarce.

 

Eksperci wskazują, iż zarówno zakupy wykonywane przez przedsiębiorstwa i ich zapasy materiałowe, odnotowały jeden z największych wzrostów w historii. Zmniejszyły się zaś zapasy gotowych wyrobów, produktów co wskazuje na zbyt, nie zalegają one bowiem w magazynach. Wzrosła również ilość trwających, jeszcze nieukończonych projektów i inwestycji. Poziom ten jest najwyższy od lipca 2006 roku.

Niskie bezrobocie i znaczny wzrost produkcji

Naukowcy wskazują, iż wzrastało również zatrudnienie. Chociaż informacje te pochodzą z czwartku, nie jest to prima aprilis. Dane te bowiem są mierzone w nieco inny sposób niż w przypadku UWV. Dlatego też według informacji z indeksu, zatrudnienie wzrosło najbardziej od stycznia 2019. Biznesowi nie przeszkadza nawet wysoka inflacja, co pozwoliło uzyskać Holandii w marcu wyniki na poziomie 64,7 punktu, najwyższym w historii. Dla przypomnienia UWV wskazywało ostatnio na wzrost bezrobocia po raz pierwszy od kilku miesięcy.

 

Przedwczesny optymizm

Czy jednak jest z czego się cieszyć, gdy do odbiorcy napływają róże, czasem nawet sprzeczne, dane (choćby wspomniana stopa bezrobocia)? Część analityków uważa, iż możemy mieć powody do optymizmu. Gospodarka odnalazła pewną równowagę podczas kryzysu i powoli się rozpędza. Balans ten jest jednak bardzo delikatny. Wpływa na niego nie tylko najdłuższy od wielu lat czas dostawy, ale również sytuacja polityczno-społeczna. Wystarczy bowiem zwiększona liczba zachorowań i władze znów zamkną granicę, czy zaostrzą lockdown, co momentalnie odbije się na rynkach. To jednak nie wszytko. Wystarczy, by Azja zwiększyła moce przerobowe a na skutek braku statków i kontenerów w Europie może dojść do wyhamowania gospodarki z powodu problemów z zaopatrzeniem. Można więc powiedzieć, iż ekonomiści owszem z optymizmem patrzą w przyszłość. Ta jednak dotyczy jednego, dwóch kroków naprzód, niż dalekich wycieczek po horyzont.

 

 

rozliczenie podatku z Holandii