Dron na kursie kolizyjnym

Lotnicze pogotowie ratunkowe w Holandii wzywa się, gdy trzeba ratować ludzkie życie. Piloci i ratownicy lecą do zdarzeń, w których potrzebny jest natychmiastowy transport medyczny i gdzie liczy się każda minuta. Niestety jednak ludzka bezmyślność może czasem kosztować życie rannych.

Ekipa śmigłowca urazowego, wraz z ciężko rannym poszkodowanym na pokładzie, kierowała się do Medisch Spectrum Twente znajdującego się w Enschede. Stan pacjenta cały czas się pogarszał i gdy pilot prowadził maszynę jak najszybciej do szpitala, znajdujący się na pokładzie medycy walczyli o każdą minutę życia ofiary wypadku. W pewnym momencie jednak, gdy śmigłowiec podchodził do lądowania, pilot musiał nagle przerwać manewr.

Tłok w powietrzu

Na drodze dolotu do szpitala znalazł się bowiem dron, którzy leciał kursem kolizyjnym z helikopterem. Pilot, by uchronić maszynę przed zderzeniem, musiał nagle zmienić kierunek i podejść do lądowiska z zupełnie innej strony. Nie było zagrożenia bezpośredniej kolizji, ponieważ na szczęście doświadczona załoga w porę dostrzegła niebezpieczeństwo, jednak wszystkie manewry wiązały się z dodatkowym czasem, którego niestety nie miał pacjent. Na szczęście, po kilku chwilach, maszynę udało się bezpiecznie posadzić na lądowisku kliniki i rannym zajął się personel szpitala.

Dron to nie zabawka

Zaistniałą sytuację zgłoszono na policję. Służby mundurowe szukają użytkownika zdalnie sterowanej maszyny. Co ciekawe, nie była to tania, dziecięca zabawka, a duży ważący kilka kilogramów, profesjonalny dron, na którego wymagane są stosowne uprawnienia.

W tej sytuacji tym bardziej dziwne jest to, że maszyna ta znalazła się w miejscu objętym zakazem lotów. Znajdującym się nad Enschede. Zakaz ten wiąże się nie tylko z dronami, które mogą zagrozić lądującym helikopterom lotniczego pogotowia ratunkowego, ale również z powodu interferencji fal i możliwych zakłóceń, jakie nadajniki RC mogą wywoływać we wrażliwej aparaturze szpitalnej.

 

Pilot śmigłowca lotniczego pogotowia ratunkowego musiał przerwać manewr lądowania, by uniknąć kolizji z dronem.

 

Sankcje

Jeśli stróżom prawa uda się namierzyć użytkownika drona, może go czekać wysoka grzywna, sięgająca nawet 7800 euro. Ponadto prokuratura może również zadecydować o zajęciu drona. Co w tym wypadku będzie również wiązać się ze stratą wartości co najmniej 5000 euro.

Wydawać by się mogło, że bawić się dronem w Holandii możemy wszędzie. Wystrzegać należy się jedynie lotnisk i szpitali. W rzeczywistości sprawa jest jednak o wiele bardziej skomplikowana. Między innymi ze względu na wysoki poziom zagrożenia terrorystycznego, nad dużymi obszarami Niderlandów rozciągają się obszary wyłączone z lotu dronów. Ponadto na wielu innych wymagane są zgody i pozwolenia lokalnych władz. Jeśli więc chcemy pobawić się dronem lub nagrać piękne ujęcia z lotu ptaka warto wcześniej zapoznać się z mapą dostępną pod tym adresem - https://kadata.kadaster.nl/. By chwila zabawy lub fotografowania nie kosztowała nas tysięcy euro.