zwrot podatku Holandia

Dzisiaj przedstawiamy dziewiąta część opowiadania pt. “Córka szefa”. Opowiadanie powstało na kanwie prawdziwych wydarzeń. Miejsca i dane osób na ich prośbę zostały zmienione.

Wróć do części ósmej

Odcinek IX: Walcz o swoje

La vida es hermosa

Ciężka zmiana, pełna skrajnych emocji okazała się być początkiem kolejnych przykrych wydarzeń. Byłem nabuzowany, zły na siebie, Szymona i tamtych – ale najbardziej na siebie. Nie potrafiłem przyznać się do Sandi, bałem się opinii, poczułem się jak skończony idiota, a nie prawdziwy facet. Znów zacząłem wątpić i zastanawiać się, czy aby na pewno na nią zasługuję. Ona była taka wspaniałomyślna, taka kochająca, idealna. Zajmowała się dziećmi, robiła to z tak wielką troską i zaangażowaniem. Olivia i Sara miały dzieciństwo jak nikt inny. Oczyma wyobraźni widziałem Sandi z dorastającymi córkami – jak rozmawia z nimi o wszystkim, jak próbuje ułatwić dorosłe życie.

Widziałem ich wspólne zakupy w drogeriach i luksusowych butikach, ale i zwykłe, wtorkowe popołudnia, spędzane na wspólnym odrabianiu lekcji. Wiedziałem, że Sandra poświęci im całe swoje życie, bo nie bardzo angażowała się w małżeństwo. Czasem widziałem ją z telefonem, ale nie sądziłem, by prowadziła pełne pasji rozmowy z mężem. Skupiała się na byciu dobrą mamą i dobrą córką.

  • Co masz taką minę? – zagadał Szymon, gdy mieliśmy kłaść się do spania. W ręku trzymał słowik języka hiszpańskiego, co bawiło mnie za każdym razem. – La vida es hermosa!
  • Co to znaczy?
  • Życie jest piękne – odpowiedział z dumą w głosie – Wiesz, że dzięki Emmie stałem się lepszym człowiekiem? 
  • To już nie jest Ciemna, tylko Emma? – zaciekawiłem się. Był zakochany, ale jednak odnosiłem wrażenie, że nie traktuje tego zbyt poważnie.
  • Chyba się jej oświadczę – westchnął zrezygnowany – Po raz pierwszy w życiu boję się, że jakaś kobieta kopnie mnie w tyłek. Wiesz o czym mówie?

Wiedziałem aż za dobrze. Razem z Szymkiem przechodziliśmy te nastoletnie miłostki, z perspektywy czasu tak niewiele znaczące, a jednak wtedy tak ważne. Nie pamiętam ile razy dziewczyny, którym zaufałem, odwracały się ode mnie. Po wypadku taty, nie miałem już żadnej szansy na randki. Żadna z porządnych dziewczyn z Radziwiłłówki, ułożonych córeczek tatusiów, oczek w głowie swoich matek – nie chciała mieć ze mną nic wspólnego. Przyzwyczaiłem się do olewania i spychania na bok. Taka była moja rola. Byłem na chwilę, bo akurat miały czas na spacer, bo im się nudziło, albo chciały przepisać notatki ze szkoły i miały zaległości przez chorobę. Marcinek był miły i pomocny, i nawet niespecjalnie bolało go ich podejście. Ale teraz czuł to samo co Szymon.

  • Kiedy to zrobisz?
  • Jutro. Dziś pojadę po pierścionek.

Nie chciał, bym z nim pojechał. Stwierdził, że sam musi podjąć tę decyzję, a ja nie naciskałem. Nie bombardowałem go też ogromem pytań – jak sobie to wyobraża, co po zaręczynach, przecież Ciemna, to znaczy Emma, mieszka tutaj, a on w Polsce. Powinienem spytać chociaż czy zamierza tu zostać na stałe, co było bardzo możliwe, szczególnie w tej sytuacji – ale wybiegł z pokoju tak szybko, jak tylko mógł. Miałem wrażenie, że unosi się na niewidzialnych skrzydłach – taki był szczęśliwy. Nie krytykowałem jego decyzji, może nie do końca przemyślanej, ale przecież od serca. Co z tego, że byliśmy tak bardzo młodzi? Kiedyś ludzie w wieku dwudziestu, dwudziestu paru lat, zaręczali się, brali ślub i wychowywali dzieci. W wieku czterdziestu lat mieli już święty spokój, a dzieci opuszczały gniazdo. Wtedy nikt tego nie negował, a dziś świat patrzył już inaczej na tego typu kwestie. Ja wierzyłem w szczerość jego uczuć, bo dokładnie to samo czułem względem Sandry. Miałem nadzieję, że i mnie czeka zakup zaręczynowej błyskotki. 

Już miałem zasypiać, kiedy zadzwonił telefon. Dzwoniła pani Jadwiga, sąsiadka z domu obok, mówiła szybko, bez ładu, bez składu. Od razu zrozumiałem, że coś jest nie tak.

  • Twoja Mama miała udar – powiedziała, gdy zaczerpnęła powietrza – Dobrze, że akurat miałam iść do niej na kawę. Znalazłam ją w pokoju, od razu zadzwoniłam po karetkę. Teraz jest w szpitalu, czekam na wieści od lekarzy.

Podziękowałem za informację i rozpłakałem się. Moja mama przeżywała horror, a ja byłem tak daleko od domu. Nie wiedziałem, co mam ze sobą zrobić. W jednej chwili zrozumiałem, że do dwójki ważnych mi osób – mamy i Szymka, dołączyła równie istotna Sandra. Nie mogłem jej tak zostawić, wyjechał bez słowa, poza tym byłem związany kontraktem. Nie mogłem… Moje sumienie zaczęło wariować. Mama miała tylko mnie…

Postanowiłem działać. Zastanowiłem się mocniej nad tym wszystkim. Nie mogę rzucać swojego nowego świata, nowej pracy, nowej codzienności. Nowej kobiety. Stwierdziłem, że zrobię wszystko, aby pomóc mamie na odległość. Od razu przelałem jej znaczną sumę na konto. Chciałem skontaktować się z nią najszybciej jak to możliwe, wiedziałem jednak, że na rozmowę muszę jeszcze poczekać. Nie wiedziałem nic o udarze, ale podejrzewałem, że potrzebna będzie opieka i rehabilitacja. Szczęście w nieszczęściu, że przynajmniej to mogłem mamie zapewnić.

Jedna na milion

Szymon wrócił cały w skowronkach, otworzył eleganckie puzderko i pokazał mi pierścionek. Był piękny. Nie pytałem ile kosztowało to cudeńko, ale widać było, że się wykosztował. Diamentowe oczko prawie oślepiło mnie swoim błyskiem.

  • Zostawiłeś tam trzy wypłaty? – zażartowałem, choć wcale nie byłem w nastroju. Chyba to zauważył, bo otworzył piwo i postawił na stole, przede mną.
  • O co chodzi?
  • Mama miała udar. Zadzwoniła pani Jadwiga, była spanikowana. Znalazła ją w pokoju, gdyby nie umówiły się na kawę, pewnie nikt nie udzieliłby jej pomocy…

Co ty mówisz? – był przerażony. Temat zaręczyn zszedł na dalszy plan. Znał moją mamę, wcześniej mojego ojca, ja przyjaźniłem się z jego rodzicami. Tak, przyjaźniłem, bo od małolata zabierali mnie ze sobą na wycieczki rowerowe i pikniki. Bardzo to doceniałem.

    • Co teraz zrobisz?
    • Zapewnię mamie opiekę i rehabilitację. Cały czas czekam na jakieś wieści.
    • Boże, stary – przytulił mnie, a ja poczułem się lepiej – Strasznie ci współczuję. Miejmy nadzieję, że z panią Helenką będzie wszystko dobrze.
  • Powinienem zjechać, nie? – spytałem z niepewnością w głosie. Bałem się odpowiedzi Szymka.
  • Sam nie wiem. Nie wiem co cię łączy z Sandrą. Czasem odnoszę wrażenie, że znalazłeś tu kobietę swojego życia, swoją wielką miłość. Taka sytuacja zdarza się raz w życiu albo wcale. A potem na nocce mówisz wszem i wobec, że to tylko koleżanka. Więc jeśli to tylko koleżanka… to… tak, powinieneś wrócić do mamy.

Spojrzałem na niego smutnym wzrokiem. Chyba wiedział, co chcę powiedzieć.

    • A co, jeśli to nie tylko koleżanka?
    • Wtedy powinieneś zostać.

Ukryłem twarz w dłoniach. Byłem załamany wszystkim tym, co wydarzyło się w tak krótkim czasie. Ktoś kiedyś powiedział, że jak się wali, to wszystko naraz – u mnie to tak wyglądało. Całowałem się z Sandrą, miałem relację z jej córkami, jej mąż wyjechał, a ja mogłem działać. A potem poszedłem na zmianę, zostałem wyśmiany i upokorzony, wmawiano mi, że zadaję się z nią dla pieniędzy… A ja się wszystkiego wyparłem. Zamiast wyprzeć się powodów spotkań z Sandi, wyparłem się jej samej. Gorzej być nie mogło.

    • Kocham Sandrę – szepnąłem wreszcie – Przy nikim nie czułem się, jak przy niej. Oddałbym wszystko, żeby z nią być, żeby zostawiła męża, żebyśmy mogli być razem. Chcę dać jej wszystko co najlepsze. Nie wiem co mam ci powiedzieć… Czuję się zagubiony, bo wiem, jakie to przyniesie konsekwencje. Ale jestem gotowy je ponieść. Zniosę wszystko dla niej, dla siebie u jej boku. Stary… ja nigdy nie miałem takiego mętliku w głowie. Marzę o niej codziennie…

Słuchał. Pierwszy raz w życiu nie przerywał, tylko słuchał.

    • Najlepsze jest to, że ona odwzajemnia te uczucia – kontynuowałem, nieco speszony – Całowaliśmy się, zwierza mi się. Jest moją przyjaciółką, a teraz i… może nie kochanką, ale czuję, że to kwestia czasu. Pogubiłem się. Poczułem, ze to ta jedyna, tak jak mówisz, jedna na milion, na całe życie. Ona albo żadna. Teraz już wiem, ze to po nią przyjechałem do Holandii. Gdyby moneta pokazała reszkę, nigdy bym jej nie poznał.
    • Co z tym zrobisz?

Nasze spojrzenia się spotkały. Wiedziałem, że Szymon rozumie mnie, jak nikt inny.

W bańce mydlanej

Tamtego poranka, zamiast spać i zbierać siły na nockę, albo, co lepsze, spotkać się z Sandrą i powiedzieć jej o mamie – rozmawiałem z Szymkiem. Odłożył słownik, telefon, po prostu przy mnie był. Nie miał pojęcia, jak bardzo jest to dla mnie ważne, jak mocno tego potrzebowałem.

    • Skoro ona daje ci jasne sygnały, nie powinieneś mieć wyrzutów. Nie wiesz czy wyszła za tego gościa z miłości, czy w ogóle chciała ślubu. A może zaciążyła? Może rodzice wytworzyli na niej presję? Sam mówiłeś, że żyje pod presją, że ma dość tego wszystkiego. Może właśnie o to chodzi… Może chce powiedzieć „stop” i zacząć na nowo. – to, co mówił miało sporo sensu – Do odważnych świat należy, wiesz, że w to wierzę. Jeśli tylko serce podpowiada ci, że masz działać, to działaj. Nic nie stracisz. Powiedz jej, kim dla ciebie jest i poproś, by zostawiła męża. Z córkami nie masz problemu, będziecie wychowywać je razem.
    • One są częścią Sandry – zauważyłem – Nie mógłbym ich nie chcieć.
    • Roczny kontrakt w Stanach to nie byle co. Na pewno biorą pod uwagę ewentualne trudności. Skąd wiesz, że on jej nie zdradza? Że codziennie nie sypia z inną? Jesteśmy tylko ludźmi. Ale Ty nie chcesz jej do łóżka, na chwilę, na tydzień, na miesiąc. Chcesz ją na zawsze.

Może żyłem w wyidealizowanej bańce, ale tak właśnie było.

    • Na zawsze i jeden dzień dłużej – uśmiechnąłem się. Szymon patrzył na mnie ciepło, jak na młodszego brata, choć dzieliło nas kilka dni od urodzin.
    • Musisz wiedzieć, że każdy krok przynosi jakieś konsekwencje. Lepsze, gorsze – ale przynosi. Nie bój się tego, bo życie upłynie ci na strachu. Idź dumnie, patrz przed siebie, a nie pod nogi. Żyj swoim życiem. Jej facet sobie poradzi.
    • Mówisz?
    • Mówię – uśmiechnął się po raz kolejny. W takich chwilach męska przyjaźń była nieoceniona.
    • Cieszę się, że ci to powiedziałem. Dzięki, Szymon.
    • Polecam się na przyszłość.

Dorosły mężczyzna

Niedługo po rozmowie, pani Jadwiga zadzwoniła z informacją, że udar był dość poważny, ale na szczęście wszystko jest w porządku. Mama miała poleżeć dziewięć dni w szpitalu, a potem zostać wypisana. Miała problemy z mową, więc nie zadzwoniłem. Prosiłem, by przekazała mamie, że u mnie wszystko w porządku, że znalazłem i opłaciłem jej opiekunkę, że ma pieniądze na koncie. Wszystko zorganizowałem. Byłem z siebie dumny, wiedziałem, że tata też by był – zadbałem o kogoś, kogo kocham. Właśnie takim mężczyzną chciałem być. Opiekunka, którą wybrałem, miała bardzo dobre referencje z poprzedniej pracy. Porozmawialiśmy przez telefon, ustaliliśmy, że będzie z mamą mieszkać, a na weekendy przysyłać swoją znajomą, też opiekunkę. Nie poznawałem siebie, gdy załatwiałem te wszystkie sprawy – w ogromnym stresie. Nareszcie czułem się jak dorosły, odpowiedzialny facet.

To był ciężki dzień, ale wieczór spędziliśmy naprawdę fajnie. Najpierw doradzałem Szymonowi w wyborze stylizacji na uroczystą kolację zaręczynową – swoją drogą, w tej samej restauracji, którą wybrałem ja, a później poszedłem do Sandry. Od razu zauważyła, że coś nie gra. Gdy jej o wszystkim powiedziałem, po prostu mnie przytuliła. W jej uścisku nie było nic erotycznego, nic sensualnego. Była przy mnie, jako Sandi, jako przyjaciółka, jako największe wsparcie – nie liczyło się nic więcej.

Idź do części dziesiątej

zwrot podatku Holandia

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zostaw komentarz
Wpisz tu swoje imię