zwrot podatku Holandia

Dzisiaj przedstawiamy dziesiątą część opowiadania pt. “Córka szefa”. Opowiadanie powstało na kanwie prawdziwych wydarzeń. Miejsca i dane osób na ich prośbę zostały zmienione.

Wróć do części dziewiątej

Odcinek X: Najpiękniejszy moment

Mogę zostać twoim masażystą?

Pocałunki z Sandrą stały się czymś normalnym. Oczywiście, nie robiliśmy tego w ogrodzie czy na jakimkolwiek innym widoku – ale często, zamiast z rana iść spać do hotelu, po prostu szedłem do Sandi. Witałem się z Aaltje, jeśli akurat była w domu i szedłem na piętro.

  • Znowu kran? – rzuciła kiedyś, mimochodem. Zastanawiałem się, czy wie, czy naprawdę myśli, że przychodzę tu w takich celach.

Oczywiście, spędzaliśmy czas w inny sposób. Czasem bawiliśmy się z dziewczynkami, cieszyłem się, że dopuszcza mnie tak blisko ich. Czasem zamawiała nianię i mogliśmy siedzieć na tarasie z drugiej strony domu, jedząc śniadanie czy popijając kawę. Uwielbiałem patrzeć na nią o poranku – najczęściej była w dresach i topie, w spiętych do góry włosach. W takim wydaniu wyglądała jeszcze bardziej dziewczęco i świeżo. Dałbym jej góra dwadzieścia lat. Trochę mniej się krepowałem, wyglądała naprawdę młodo. Dopiero gdy zakładała obcisłą sukienkę, szpilki i robiła mocny makijaż, widać było tę różnicę wieku.

Siedzieliśmy w salonie i oglądaliśmy telewizję, gdy zaczęła poruszać niecierpliwie ramieniem.

  • Boli cię coś?
  • Coś mi tam uwiera. Chyba źle spałam.
  • Może dlatego, że samotnie? – zażartowałem. Jej brązowe oczy wbiły się we mnie radośnie.
  • Może dlatego, że potrzebuję profesjonalnego masażu – kąciki jej ust uniosły się w bardzo seksowny sposób – Znasz kogoś, kto mógłby mnie pomasować?

Sięgnąłem po filiżankę kawy. Z Sandrą moje życie wyglądało jak z bajki.

    • Myślę, że mógłbym ci kogoś polecić.

Pocałowała mnie w policzek. To chyba oznaczało, że się zgadza.

    • Dziś o trzeciej?
    • Powiem masażyście, żeby był punktualnie.

Moja bogini

Dopiliśmy kawę, Sandra zajęła się opieką nad małymi, a ja wróciłem do hotelu. Szymon namówił mnie na wspólne bieganie – on się zdrzemnął i był pełen energii, a ja nie wiedziałem, jak mam na imię. Byłem jednak pewien, że nie zasnę – co mi szkodzi pójść pobiegać?

  • Sandra zaprosiła mnie dzisiaj na wieczór – mówiłem, ledwo łapiąc oddech. Biegliśmy ładną alejką, a powietrze pachniało kończącym się latem – Chyba zrobimy kolejny krok.
  • Naprawdę? – Szymon nie krył ekscytacji – Taka bogini jak Sandra wpuści cię do swojego łóżka?
  • Oficjalnie mam przyjść i zrobić jej masaż – zacząłem się śmiać, sam nie wiedziałem czy z absurdu tej sytuacji, czy z nerwów – Nigdy nikogo nie masowałem. Chcę, żeby było jej przy mnie dobrze…
  • Kiedy ostatni raz to robiłeś?
  • Masaż? Mówiłem, że nigdy.
  • Dobrze wiesz, o co pytam.

Zastanowiłem się. Musiałem sięgnąć pamięcią do zawodówki, chyba do ostatniej klasy. Poznałem jedną dziewczynę przez portal dla nastolatków, mieszkała dwie wioski dalej i po prostu przyjechała. Byłem tak podjarany, że nasz stosunek trwał… kilka minut. Szybkie pocałunki, dotyk, który naprawdę mnie elektryzował – i seks. Nie mam pojęcia, czy była zadowolona, ale nie to było dla mnie ważne. Cieszyłem się i czułem ulgę, że w końcu przespałem się z jakąś laską. A ona była całkiem w porządku. Z tego wszystkiego, zapomnieliśmy o jakimkolwiek zabezpieczeniu i przez cały miesiąc mocno się stresowałem – gdy dostała okres, po prostu zakończyłem tę znajomość.

    • Rok temu… – odparłem wreszcie. Poprosiłem o chwilę przerwy, zatrzymałem się i napiłem wody. Moja kondycja nie była w najlepszym stanie.
    • Sandra żyje na wysokim poziomie – przypomniał mi Szymek, wycierając czoło – Wszystko, co najlepsze. Najdroższe ciuchy, meble, wycieczki, kosmetyki… Pewnie od seksu też co nieco oczekuje.
    • Na pewno – powiedziałem spokojnie, choć poczułem przypływ nagłych nerwów. W głowie rodziły się różne myśli. A co, jeśli nie podołam? Jeśli nie będzie zadowolona? Seks jest istotny w związku, byłem tego w pełni świadomy i nie chciałem niczego spieprzyć. Dlatego też się nie spieszyłem – nie naciskałem, nie sugerowałem. Czekałem na jej wyraźny sygnał. A teraz… Teraz byłem cały w stresie. Nie wiedziałem, jak się zachować.
    • Ona pewnie też się boi – pocieszył mnie Szymon – Może miała tylko jednego partnera? Może całe dorosłe życie spała tylko ze swoim mężem? No i urodziła dwójkę dzieci. Pewnie się obawia oceny.
    • Zrobię wszystko, że nie myślała o kompleksach. Zresztą… zastanawiam się, czy ona w ogóle je ma.
    • Każda kobieta ma kompleksy. To normalne.
    • Ale Sandra to bogini.
    • No tak – uśmiechnął się. Znów zaczęliśmy biec, a ja nie mogłem doczekać się piętnastej.

Lubię zaskakiwać

Zgodnie z umową, przyszedłem do domu Sandi, na piętnastą. Po pokojach krzątała się niania, co oznaczało, że Sandra wszystko zaplanowała. Nie byłem jednak przygotowany na widok, jaki zastałem. Znalazłem ją w jednej z trzech łazienek, siedzącą w wannie pełnej piany. Była w szampańskim nastroju, w kieliszku miała jakiś trunek, a po pomieszczeniu roznosiła się delikatna, odprężająca muzyka. Cała łazienka pachniała wanilią – bardzo seksowną wanilią. Podejrzewałem, że tak pachnie teraz ciało mojej Sandry.

Co ciekawe, Sandi nie była skrępowana. Co prawda, jej biust zakryty był grubą warstwą błyszczącej piany, ale mimo wszystko – siedziała przy mnie naga. By nie przerywać muzyki mówieniem, po prostu przywołała mnie do siebie palcem. Uśmiechnąłem się niepewnie, ale przecież tego chciałem. Zdjąłem ubranie i postanowiłem się nie przejmować. Gdy wchodziłem do wanny, ona badała spojrzeniem każdą część mojego ciała.

  • Jesteś dobrze zbudowany – zauważyła, podając mi kieliszek – Lubię taką rzeźbę.
  • Nie nazwałbym tego rzeźbą, ciągle nad nią pracuję. Wiesz, że dziś biegałem z Szymonem?
  • Więc pewnie też będziesz potrzebował masażystki – uśmiechnęła się. Dopiero teraz zauważyłem, że jest bez makijażu – jej skóra wciąż miała gładką, jasną strukturę, a oczy – zabójczo brązowe – bez czarnej kreski i tuszu, wyglądały odrobinę łagodniej.
  • Nie spodziewałem się masażu w wannie, ale lubię niespodzianki.
  • A ja – zaskakiwać.

Stuknęliśmy się kieliszkami i przeszliśmy do najczulszych pocałunków.

Zapach kobiety

Pocałunki, jak zwykle, smakowały cudownie. Tak jak myślałem, ciało Sandi pachniało waniliową pianą. Była olśniewająca, piękna, do schrupania. Ledwo się powstrzymywałem, by nie zrobić czegoś za szybko. Moje ciało dawało mi jasne komunikaty – chciałem ją mieć, tu i teraz. Czułem się pewnie, bo otrzymałem komplement od najpiękniejszej istoty, jaką przyszło mi poznać. Wiedziałem, że widzi we mnie prawdziwego mężczyznę, a nie chłopca. Tak też mnie traktowała. Szampan smakował wspaniale, ale jeszcze lepiej smakowały jej usta. Zacząłem delikatnie masować jej ramiona, gładzić dekolt. Była otwarta na każdy mój ruch. Moje ciało pulsowało, a ja chciałem być jak najdelikatniejszy, jak najostrożniejszy. To, co się ze mną działo, było jednak silniejsze.

  • Sandra… chcę się z Tobą kochać – wypaliłem, sam nie wiedziałem czemu. Byłem w takich emocjach, że nie myślałem logicznie.
  • Wiem – jej głos był niezwykle spokojny – A ja z Tobą.
  • A co z… z tym wszystkim?
  • Nie myśl teraz o tym. Żyj tą chwilą.

Zrobiłem jej długi, erotyczny masaż. Bałem się, że coś nie wyjdzie, że będę dotykał ją źle czy boleśnie. Wszystko wyszło tak, jak tego chciała. Rozkoszne pomruki dawały mi do zrozumienia, że czuje się przy mnie dobrze. Dotykałem jej krągłych piersi, wyrzeźbionego brzucha. Miała figurę apetycznej modelki. Mogłem się założyć, że żaden facet nie dałby rady jej urokowi. Wreszcie ona zaczęła odwzajemniać dotyk. Głaskała moje plecy, później zaczęła je delikatnie drapać. Podobało mi się to. Całowałem jej usta, ale i szyję, twarz. Byliśmy pochłonięci tym wyjątkowym momentem. W tamtej chwili nie liczyło się nic – to, że Sandra ma męża, że za ścianą bawią się jej córeczki, a w podlaskim szpitalu leży moja mama.

Czas stanął w miejscu. Po tych wszystkich pieszczotach, mogłem swobodnie przejść do rzeczy. Wszedłem w nią jednym mocnym ruchem, a ona jęknęła. Było mi tak cudownie… Nie potrafię porównać tego uczucia do czegokolwiek innego. Najbardziej cieszyło mnie jednak to, że mogłem dać jej przyjemność. Nie mam pojęcia ile trwał seks, nie obchodziło mnie to. Widziałem przed sobą uroczą twarz Sandi, przyozdobioną różowym, dziewczęcym rumieńcem. Jej usta były rozchylone, czasem błądziły po mojej twarzy, szukały moich ust. Pod koniec przeszedł ją niesamowity dreszcz – czułem go każdą częścią swojego ciała. Czułem, że jest jej dobrze jak nigdy – dopiero wtedy pozwoliłem sobie na finisz. Po wszystkim poszliśmy pod prysznic, a ona podziękowała mi brązowym spojrzeniem.

Kierunek – Polska

  • Jedź ze mną do Polski – powiedziałem, wcierając w jej ramiona żel pod prysznic. Patrzyła na mnie ze zdziwieniem, ale i ekscytacją.
  • Do Polski? – upewniła się – Teraz?

Zaśmiała się, była taka szczęśliwa. Czuła się przy mnie luźno i swobodnie, umyła włosy, założyła szlafrok. Usiedliśmy w salonie przy herbacie.

    • Sandi… Mówiłem poważnie. Jedź ze mną.
    • Nie wiedziałam, że wracasz do kraju.
    • Wiesz, jaka jest sytuacja. Nie mogę tak zostawić mamy. Poza tym… masz tu swoje życie. Jest ojciec, matka, mąż.
    • Mąż jest w Stanach – upomniała mnie – I prędko nie wróci.
    • Co Cię powstrzymuje?

Przysunęła filiżankę do ust. Przez chwilę milczała, zastanawiała się.

    • Sama mówiłaś, że chcesz innego życia…
    • Bo chcę.
    • Więc o co chodzi?
    • Jestem tchórzem.

Znów się spotkaliśmy spojrzeniem. Naprawdę się bała.

    • Mam tu wszystko… Boję się zacząć na nowo.
    • A zacząć na nowo… ze mną?
    • Już mniej.

Wtuliła się we mnie ufnie.

    • A może zaczniemy od kilku dni w Polsce? – zaproponowała – Chętnie poznam panią Helenę.

Nigdy nie byłem szczęśliwszy. Pocałowałem ją w czoło, a później usnęliśmy na kanapie.

Idź do części jedenastej

zwrot podatku Holandia

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zostaw komentarz
Wpisz tu swoje imię